10 powodów rosyjskiej obecności w Syrii

Dwa dni temu w rosyjskiej telewizji państwowej podano prognozę pogodę także dla Syrii. „Niebo czyste, można spodziewać się obfitych opadów bomb. ” – powiedziała uśmiechnięta prezenterka.  Był to bardzo szczery uśmiech, ponieważ Rosjanie mają 10 powodów by bombardować Syrię.

rosja-syria-480x343

Po pierwsze Rosja ochrania swój port morski w Tartusie. Od 1971 roku stacjonowały  tam rosyjskie jednostki logistyczne, które zabezpieczały działania ich floty na Morzu Śródziemnym. Jest to port głębokowodny więc może przyjmować każdy typ okrętu wojennego od atomowego okrętu podwodnego do lotniskowca. Dla zabezpieczenia bazy w Sewastopolu Rosja posunęła się do ataku na Ukrainę i aneksji Krymu. A następną bazą, którą odwiedzają rosyjskie okręty po wypłynięciu z Sewastopola jest właśnie Tartus. Dla projekcji siły w rejonie kluczowe są oba te porty i Rosja zrobi wszystko by zachować nad nimi kontrolę. Port w Tartusie jest używany do wyładunku rosyjskiej broni kupowanej przez rząd Syrii. Syryjczycy to bardzo dobry klient rosyjskiej zbrojeniówki, a o takich klientów dba się jak tylko można.

Po drugie rodzina Assadów jest dla Rosji nie tylko klientem, ale także długoletnim, wiernym sojusznikiem. Wspierając ten rząd Rosjanie pokazują, że lepiej mieć ich za przyjaciół niż wrogów. Ameryka ostatnio coraz bardziej pogrąża się w niemocy i na tym tle Rosja wydaje się coraz atrakcyjniejsza jako strategiczny partner. Wiele krajów, w tym Polska, zaczyna wątpić w realną moc sojuszu z Ameryką. Rosjanie pod tym względem mają obecnie lepszą opinię niż Stany Zjednoczone.

Po trzecie Rosja dzięki swojemu bezpośredniemu zaangażowaniu w Syrii, może wpływać na kryzys związany z uchodźcami. Może szybko zakończyć konflikt i złagodzić napływ imigrantów do UE albo poprzez atakowanie celów cywilnych wypędzić z Bliskiego Wschodu do Europy jeszcze większe fale uchodźców by ją jeszcze bardziej zdestabilizować.

images

Po czwarte Rosja pokazuje swoją siłę i jednocześnie podważa pozycję Ameryki i NATO. Koalicja bombardująca cele w Syrii i Iraku okazała się nieefektywna. Teraz wkracza armia Putina i sprząta po niekompetentnych Jankesach. Taki jest przekaz medialny na całym świecie. I rzeczywiście nawet sojusznicy Ameryki w regionie zaczynają wykonywać przyjazne ruchy w kierunku Rosji. Na przykład Irak i Arabia Saudyjska zakupią w sumie 1450 (!) rosyjskich wozów opancerzonych BMP-3. Jeszcze 5 lat temu taki zakup byłby niemożliwy.

Po piąte Rosja pomagając w walce z ISIS zacieśnia więzi nie tylko z Syrią, ale też z Iranem i Irakiem. Oczywiście jest to bardzo nie na rękę USA. Rząd szyicki w Iraku zamiast ślepo podporządkować się zaleceniom z Waszyngtonu coraz bardziej zbliża się do Iranu, który jest długoletnim sojusznikiem Rosji. Irak więc w naturalny sposób zaczyna wpadać w orbitę wpływów Federacji Rosyjskiej. W środę 7 października iracki przewodniczący parlamentarnej komisji obrony stwierdził: „We are seeking to see Russia have a bigger role in Iraq… Yes, definitely a bigger role than the Americans” .

Po szóste jest to niepowtarzalna okazja do zaprezentowania wszystkiego najlepszego co rosyjskie siły zbrojne mają do zaoferowania. Przez wiele lat amerykańskie samoloty bojowe wygrywały przetargi na całym świecie dlatego, że były sprawdzone w warunkach bojowych. Teraz Rosjanie mogą powiedzieć to samo o swych najnowszych bombowcach SU-34 (rok wejścia do służby 2008). Pokazują też, że starsze samoloty typów SU-24m i SU-25 nadal potrafią zniszczyć każdy cel jaki się im wyznacza i nadal należy się nimi liczyć. W dniu dzisiejszym ataków na pozycje islamistów dokonała Flota Kaspijska, tak jest Kaspijska! Mając siły powietrzne na miejscu Rosjanie użyli rakiet samosterujących wystrzelonych z odległości 1500 km. Była to jawna demonstracja siły, 26 rakiet musiało przelecieć przez przestrzeń powietrzną Iranu i Iraku. Jest to też sygnał dla Turcji: „Wy także jesteście w naszym zasięgu, kiedy tylko chcemy”. Dodatkowo rosyjskie samoloty kilkukrotnie naruszyły już „przez przypadek” turecką przestrzeń powietrzną.

cruise missile

Po siódme poprzez zaangażowanie w Syrii Władimir Putin stawia się po jasnej stronie mocy. Międzynarodowa opinia publiczna, w zdecydowanej większości wyraziła zadowolenie z faktu, że Rosja zaczyna kończyć długi i krwawy konflikt, który zaczynał wymykać się spod kontroli. Czytając komentarze, nawet na amerykańskich portalach internetowych, widać przeważnie pozytywne nastawienie wobec rosyjskich nalotów.

Po ósme rosyjskie ataki w Syrii są także propagandą na użytek wewnętrzny. Ubożejące przez sankcje i spadające ceny ropy społeczeństwo jest codziennie karmione obrazkami niezwyciężonych rosyjskich  machin bojowych niszczących islamskie czyste zło sponsorowane przez CIA. Pozwala to przekierować uwagę społeczną od problemu niedokończonego konfliktu w Donbasie. Jest to o tyle korzystne, że bombardowania dobrze wyglądają w TV i nie giną w nich rosyjscy żołnierze.

Po dziewiąte w szeregach ISIS walczy wielu obcokrajowców, w tym 3000 Rosjan, głównie Czeczenów. Rosja wygrała w ten sposób podwójnie. Najpierw pozwoliła opuścić swoim ekstremistom islamskim swoje terytorium, a teraz może ich relatywnie łatwo likwidować. Po co walczyć z nimi na Kaukazie skoro można ich bombardować w Syrii?

I ostatni powód dlaczego Putin bombarduje Syrię.

Bo może. W geopolityce nie ma dobra i zła. Są tylko silni i słabi

Walerian Mazur

Comments

Comments

Dodaj komentarz