Dziejowa szansa dla Polski

W starej części Unii Europejskiej sytuacja wymyka się z pod kontroli. Ludzkie masy z Bliskiego Wschodu lgną do łatwego życia w Europie jak przyciągani magnesem. Nawet na rowerze przez Rosję, piechotą przez Bałkany, byleby tylko dostać status azylanta, zasiłek i przydzielone mieszkanie. Dla Polski to może być dziejowa chwila. Takich momentów w tysiącletniej historii Polska miała co najmniej kilka. Niestety zawsze decyzje były podejmowane zbyt późno lub w ogóle nie zostawały podejmowane. Oby teraz rządzący zachowali zimną głowę i polityczny pragmatyzm.

hołd pruski

Rok 1525 i związany z tą datą hołd pruski, czyli utworzenie z państwa zakonu krzyżackiego świeckiego państwa o nazwie Prusy Książęce podległego Królestwu Polskiemu, to jedno z największych osiągnięć polityki polskiej w dziejach. Jednak jak pokazuje historia jeśli nie dobijesz przeciwnika, a tylko go zranisz to kiedyś powróci silniejszy i cię pokona. W przypadku naszego konfliktu z Krzyżakami właśnie tak było. W 1657 roku kiedy Polska chyliła się ku upadkowi pod naporem Szwedzkim musieliśmy szukać sojuszników. Dynastia Hohenzollernów, która od przeszło stu lat posiadała Prusy jako lenno(czyli zależni od Polski) Królestwa polskiego, skrzętnie z zimną krwią potrafili wykorzystać taki dziejowy moment i wytargować suwerenność. Otóż na mocy traktatów welawsko-bydgoskich król (już wtedy Rzeczpospolitej Obojga Narodów) Jan Kazimierz zrzeka się lenna Prus Książęcych w zamian za „wieczysty pokój” czyli nie pomaganie Szwecji króla Karola Gustava w wojnie z Polską. Ówczesny elektor brandenburski, a zarazem książę Prus Fryderyk Wilhelm I triumfował. Nie bez powodu nazwano go później Wielkim Elektorem. Za pomocą pragmatyzmu i braku sentymentów Prusy uniezależniły się od Królestwa Polskiego. Zachowując poczucie realizmu można powiedzieć, że to wydarzenie zaważyło na późniejszych losach Europy i świata. Prusy 200 lat później pokonują dwie potęgi europejskie: Cesarstwo Habsburgów (wieloetniczne z dominującą rolą żywiołu niemieckiego) oraz Cesarstwo Francji dając początek zjednoczeniu Niemiec pod hegemonią pruską. To Państwo rywalizując o wpływy na świecie z Anglią doprowadziło do wybuchu I wojny światowej. 20 lat po zakończeniu wojny, III Rzesza-państwo które ogarnęło wojną całą Europę i sporą część świata również odwoływało się do militarnych tradycji pruskich.

Historia mogłaby potoczyć się zupełnie inaczej gdyby ponad sto lat przed hołdem pruskim Królestwo polskie na czele którego stał Władysław Jagiełło po wielkim zwycięstwie pod Grunwaldem w 1410 roku poszło z całym impetem na Malbork. Tam Władysław mógł spróbować złamać Krzyżaków długotrwałym oblężeniem i doprowadzić do pertraktacji. Tą wojnę dyplomatyczną należałoby prowadzić tak stanowczo i bezwzględnie jak Prusacy w 1657. Efektem tego byłoby jeżeli nie wydalenie Krzyżaków z terenów zagarniętych Polsce i pogańskim ludom pruskim to przynajmniej doprowadzenie do takiego załamania potęgi krzyżackiej, aby w 1525 roku nie był to hołd lenny, a wcielenie ziem Państwa krzyżackiego do Królestwa Polskiego.

To tylko Jeden z przykładów w historii gdzie trzeba było działać bardziej stanowczo, żeby przyszłość nie spłatała figla. Wojna Polsko-bolszewicka, odsiecz wiedeńska czy np. zdobycie Moskwy w 1610 roku to kolejne przykłady kiedy Polska mogła odegrać dużo większą rolę w historii świata i dzisiaj cieszyć się innym położeniem geopolitycznym a co za tym idzie także gospodarczym i ekonomicznym. Teraz również stajemy przed takim momentem dziejowym. A przynajmniej wszystko na to wskazuje. Zamachy we Francji, publiczne molestowanie i zastraszanie ludności w Niemczech przez muzułmańskich mężczyzn a wreszcie tuszowanie przez niemieckie media faktów z wydarzeń sylwestrowych świadczy, że Europa z tym problemem może sobie już nie poradzić. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że mamy dopiero styczeń i nowa fala „uchodźców” nadejdzie na wiosnę. Jeżeli wyznawcy Allaha są w stanie zorganizować się w liczbie tysiąca i przeprowadzić zorganizowaną akcję zastraszania ludności to co będzie za pół roku lub rok? Już teraz dochodzą mnie słuchy z Niemiec, że po zmroku lepiej nie chodzić samemu do sklepu. Nie trudno przewidzieć, że kolejnym etapem będzie przejmowanie dzielnic w miastach co zresztą już ma miejsce np. w Niemczech, ale jeszcze nie jest to jawne. Kiedy nie będzie już można tego tuszować w mediach, do opinii publicznej dotrze, że jest to zwyczajna wojna domowa i w środku Europy będziemy mieć sytuację jaka jest obecnie w Izraelu. I tutaj rodzi się szansa dla Polski.

Jeżeli teraz postawimy się Unii tak jak potrafią postawić się Węgry, i nie przyjmiemy uchodźców to Polska wspólnie z Węgrami może w niedługim już czasie stać się „ostatnią nadzieją chrześcijańskiej cywilizacji”. Kiedy państwa Europy zachodniej będą tracić kontrole nad swoimi państwami to Polska może wejść w roli „wielkiego brata”. Jak? Popierając prawicową opozycję w zlewicowanej Europie, przyjmując jako azylantów obywateli Niemiec, Austrii bądź Francji. Wreszcie udzielając pomocy wojskowej, humanitarnej i jakiejkolwiek innej. Wtedy to Polska będzie głównym „rozgrywającym” w Europie i to my będziemy mogli narzucać swoje zdanie zgodnie z naszym interesem, a nie na odwrót jak to dotychczas ma miejsce. Kwestia w tym, żeby znowu nie zaspać, nie bać się podejmować odważnych decyzji i podejmować je szybko. Bo los podstawia szanse na zmianę swojej sytuacji, ale teraz od nas zależy czy je wykorzystamy. I może wreszcie odbijemy sobie od Niemców te traktaty welawsko-bydgoskie i tym razem to my odzyskamy pełną suwerenność…

Mateusz Pasamonik

Comments

Comments