Kolejna rewolucja na Ukrainie będzie o wiele gorsza od Euromajdanu

Niedorzeczna farsa w kijowskim rządzie wykazała, że wszystkie próby i straty, które musiał przejść ukraiński naród w ostatnich latach, były całkowicie daremne, pisze Financial Times.

euromajdan płonący

Rozpad koalicji rządzącej na Ukrainie najlepiej wpisał się w to przedstawienie, które rozegrało się w zeszłym tygodniu pod przewodnictwem prezydenta Petra Poroszenki.

Partia „Samopomoc”, koncentrująca się na reformach frakcja koalicji rządzącej, wycofała się z rządu po dokładnie dwóch latach od krwawych wydarzeń na Majdanie, zauważa gazeta.

Ukraińska historia zatoczyła koło. Ludzie wrócili na Ukrainę lat 2006-2007, gdzie „prozachodni” politycy są zajęci wewnętrznymi kłótniami, oligarchowie przyglądają się wydobyciu, Tymoszenko tylko czeka na zajęcie zwolnionego miejsca, a kontrrewolucjoniści żądają nowych wyborów, podkreśla autor artykułu.

Wszystko powtórzyło się przechodząc od ludzkiej tragedii do farsy politycznej. Pomimo dwóch narodowych rewolucji i ponad stu zabitych demonstrantów Ukraina pozostaje w rękach kleptokratów i oligarchów, którzy są przeciwni jakiejkolwiek zmianie w systemie dorabiając się na nieprzejrzystych transakcjach i przetargach publicznych, pisze Financial Times.

Przeżywając w kółko powtarzające się cykle „rewolucja — rozczarowanie —stagnacja” Ukraina jawi się jako kraj, w którym naród ma skłonność do ciągłych powstań, a system ma wobec rewolucji immunitet.

Niebezpieczeństwo tkwi w tym, że każdy nowy przewrót staje się coraz bardziej gwałtowny. A uwzględniając niemałą liczbę byłych wojskowych oraz dostępność taniej broni na czarnym rynku kolejna „runda” może być znacznie straszniejsza od Euromajdanu, podsumowuje gazeta.

 

Źródło: pl.sputniknews.com

Comments

Comments