KONFERENCJA PRAWICY – ZWYKŁE ZDERZENIE RÓŻNYCH ŚWIATÓW

W sumie, na konferencji było tak jak od początku się spodziewałem. Każdy zaprezentował swoje wystąpienie, przedstawił wizję Polski na przyszłe lata. Po wykładzie i odpowiadaniu na zadawane pytania, wyszedł do ludzi i podpisywał książki, dając autografy. Przyznam się, należałem do grona tych uczestników konferencji, którzy pokładali nadzieję we wszystkich liderów, że uda im się wreszcie dojść do porozumienia.

 

Nie były to żadne, osobiste „widzimisię”, urwane z choinki bądź wyciągnięte z kapelusza. Bowiem, elementarnym celem wszystkich przedstawicieli prawicy, którzy uczestniczyli w warszawskim zlocie, jest niechęć do socjalizmu, który w Polsce dominuje już blisko 100 lat. Od 1918 roku za sprawą ubogich radców, zaczęto wprowadzać ustawy i powoływać instytucje, mające na celu zwiększenie opieki nad społeczeństwem[1].

W gospodarce kontrolowanej mamy do czynienia z próbą ustanowienia równości wszystkich jej  uczestników, opartą na idei sprawiedliwości, mającej objawiać się takim samym dostępem do wszystkich dóbr dla wszystkich. Oznacza to zrównanie cen, wynagrodzeń i dóbr na rynku. Prawa do ich ustalania nie należą do obywateli (producenci, pracodawcy – kapitaliści), lecz do władzy, która sprawuje nad nimi kontrolę przy pomocy regulacji państwowych. Instytucje są znacjonalizowane, co doprowadza do niemożności istnienia własności prywatnej. Przyczyną jest ślepa wiara w założenie, że jedna osoba bądź kilka osób zna odpowiedzi na wszystkie pytania i za pomocą swej ograniczonej wiedzy można zaspokoić wszystkie potrzeby ludu. Od II RP, przez Polską Rzeczypospolitą Ludową, do III RP nie zmienia się za wiele[2]. W Polsce nadal mamy problemy z życiem gospodarczym.  Nadmierna rola państwa w rynku zabija potencjał narodowy obywateli. Rozrost administracji, spora ilość niepotrzebnych urzędników, którzy kosztują nas ogromne pieniądze, którzy przyczyniają się do egzekwowania dużej ilości skomplikowanych przepisów i regulacji. One utrudniają ludzkie działanie w przestrzeni, które jest główną przyczyną wzrostu gospodarczego[3]. Robiąc szerszy wgląd w demokratyczny ustrój po 1989 roku, wybór poszczególnych partii i zmiana władz nie przynosi polakom korzyści. Jeśli mowa o jakichś zmianach, są one na gorsze. Gospodarka w Polsce jest coraz bardziej utrudniana przez interwencjonizm ze strony państwowych instytucji, monopolizujących poszczególne obszary życia ludzkiego[4].

Wydawałoby się, że jest pięknie jeśli chodzi o organizację struktur. Niestety, pomimo tak szlachetnego celu, jakim jest likwidacja socjalistycznych przesądów i ograniczenie roli państwa do minimum, na prawicy wolnościowej wciąż są problemy. Uważnie przyjrzałem się wystąpieniu Grzegorza Brauna, opisującego credo Pobudki jakim są hasła: kościół, szkoła, strzelnica, mennica. Wpierw skrytykował rządy Prawa i Sprawiedliwości, jako projekt ściśle nawiązujący do absurdów programowych Sanacji. Nie pozostawił suchej nitki na pogłębiającej się ingerencji państwa w gospodarkę oraz osłabionej polityce zagranicznej, która niszczy relacje Polski z sąsiadami. Jednak dał także przysłowiowego pstryczka w nos miłośnikom wolnego rynku. Chodziło mu o tych, którzy absolutyzują ekonomię i jej zasady, i uważają ten filar jako jedyny słuszny środek naprawy Rzeczypospolitej. Zrównał ogromną inspirację ideami wolnorynkowymi z cybernetyczną fascynacją. Odniósł się także do trendu związanego z odwoływaniem się do korzeni słowiańskich. Podkreślił rolę kościoła w Polsce. Zdaniem publicysty i reżysera, nie może być on odseparowany od spraw krajowych, w tym gospodarczych. Absolutyzacja wolnego rynku bez zasad katolickiego nauczania nie przywrócą w Polsce wolności. Sama wolność gospodarcza nie jest jedyną receptą na problemy polaków. Potrzebny jest duch katolicki, który istniał od początków państwa Polskiego, formułując jego kształt. Kościół przyczynił się do rozwoju Polski. Przyniósł nowe rozwiązania innowacyjnej w sferze materialnej, budowlanej i technicznej, takie jak klasztory edukacyjne czy sposoby uprawy roli[5]. A także w geopolityce, czego przykładem są istotne wydarzenia, takie jak bitwa pod Grunwaldem czy potop szwedzki. Śpiewanie Bogurodzicy, które miało przywołać Maryję jako patronkę, mającą wesprzeć polaków w trudnych chwilach. Oddanie się pod jej przywództwo, przyniosło szczęście i ratunek[6].

 

Nie ma się co dziwić Braunowi, że szlachetna jest dla niego rola kościoła w państwie polskim. Tęskni on za monarchią katolicką, która przez wieki umacniała nasz kraj i przyniosła mu wielką pozycję. Zarówno terytorialną jak i intelektualną. Grzegorz trzyma się ściśle nauki kościoła i tez papieskich. Przykładem może być list Pawła VI „Octogesima adveniens”. Został w niej potępiony nie tylko socjalizm, ale także kapitalizm. Prawo do własności i przejawiania inicjatyw jest potrzebne i należy każdemu dać taką możliwość. Natomiast błędne jest ślepe wychwalanie liberalnych rozwiązań, gdzie zakwestionowana jest potrzeba wspólnoty społecznej. Kierowanie się wyłącznie ekonomią, w tym skrajnym indywidualizmem, kreuje nas na egoistów, przez co odrzucamy etykę i moralność. Wolny rynek jest niewątpliwie lepszym rozwiązaniem niż totalitaryzm ze strony państwa, ale wolność nie może kłócić się z zasadami ewangelii[7]. Papież potępił kapitalistów, którzy kierując się prawem własności, nie dostrzegali potrzeb innych ludzi. A także tych, którzy ignorowali sprawy ojczyzny w imię kapitalizmu. Ten, kto nie kieruje się patriotyzmem w gospodarce, stopniowo przyczynia się do zdrady własnego kraju[8].

Grzegorz Braun stanowczo stroni od socjalizmu, ale kapitalizm bez zasad kościoła też nie jest według niego dobrą drogą. Odniósł się do libertarian, którzy mogą nie akceptować Boga w gospodarce i uważają, że wiara to prywatna sprawa każdego człowieka i nikomu nie można narzucać żadnych obowiązków. Nieważne, czy są one dobre czy złe. W mojej opinii, Grzegorz przesadził ostro ze swą kościelną retoryką. Państwo polskie bez kościoła jest jego zdaniem niemożliwe. Zapytany o integracje z innymi prawicowymi ruchami i organizacjami, odpowiedział, że należy uważać z kim się ma do czynienia. Gdy zaczął mówić o miejscach spotkań, od razu wyskoczył z jakimś duszpasterstwem, a po chwili z mszą trydencką. Oczywiście musiał dodać że to jedyna prawdziwa msza. Nie wiem jak pozostali uczestnicy konferencji, ale ja mam wrażenie, że kościół Grzegorza powoli zaślepia. Na spotkaniu powtarzał jak mantrę, że bez tradycji katolickiej ani rusz. Osobiście uważam, że przez tą kościelną retorykę, zarówno on jak i Pobudka nie rozwijają się. To, co się wokół Pobudki dzieje, nie przyciąga szerszego zainteresowania. Nie widać, aby w przeciągu ostatniego półrocza, powstawało więcej kluczy na terenie całej Polski. Co innego Endecja, której przybywa coraz więcej członków mimo, że istnieje krócej.

 

Największym rozczarowaniem okazał się Paweł Kukiz, który nie przyjechał na konferencję. Początkowo miał debatować z Korwinem nt. uzdrowienia sytuacji w kraju. Kukiz odmówił, choć temu się akurat nie dziwię[9]. Lecz Tomasz Sommer, główny prowadzący konferencji, zaproponował mu lepszy układ. Wystąpienie po Korwinie. Niestety Kukiz i na to się nie zgodził. Sommer próbował go kilka razy przekonywać, że warto by było, jakby się stawił. Paweł natomiast oświadczył, że nie chce mieć z Korwinem nic wspólnego. Cóż, nawet jeśli darzy Janusza jakąś antypatią, targi nie były zarezerwowane wyłącznie dla jego postaci. Byli też wspomniani Braun i Sommer, oraz m.in. Michalkiewicz, Woziński, a także Ziemkiewicz, z którym Kukiz ma akurat bardzo dobre relacje. Wielka szkoda, że nie przyjechał i potraktował jak powietrze część uczestników (fanów), która mogła przyjść głównie dla niego. Pokazał, że nie zależy mu na współpracy z innymi środowiskami. Zachowanie niegodne i oburzające.

 

Po Grzegorzu Braunie wystąpił Korwin. Wypadł on zwyczajnie, choć nie było żadnych kontrowersji. Przedstawił swoje prognozy na arenie geopolitycznej, m.in. kwestie Unii Europejskiej, Rosji. Odniósł się do samego Vladimira Putina, twierdząc, że nie można go porównywać do Stalina, gdyż jest z innej bajki. Stalin reprezentował ideologię sowietyzmu, a Putin odwołuje się do carskiej tradycji. Lecz najciekawszą częścią wystąpienia jest problem, jaki Janusz poruszył. Otóż większość polskiego społeczeństwa, jest silnie przekonana o tym, że tak jak jest teraz, tak już musi być. Spora część osób upiera się, że obecny system jest dobry, mimo ucisku podatkowego i skomplikowanych przepisów, skutkujących brakiem rozwoju gospodarczego i niesprawiedliwymi wynagrodzeniami. Socjalizm poprzez restrykcyjne metody zabił potencjał w ludziach, nie pozwalając na przejawianie inicjatyw, talentów i zdolności produkcyjnych. Istnieje cała masa przykładów na wyższość gospodarki rynkowej nad centralnie planowaną. Od historii do logiki. Niestety, społeczeństwo trudno przekonać, że można żyć inaczej, że życie w Polsce bez interwencjonizmu państwowego jest możliwe[10]. Korwin przyznał się do szczerości, jaką stara się przekonywać poszczególne elektoraty. Mówiąc o zaletach gospodarki kapitalistycznej, próbuje dotrzeć do ludzi. Gdy padło pytanie o Endecję. Pochwalił tą organizację ze względu na myślenie wolnościowe. Rozdzielił narodowców na lewicowych i prawicowych. Do tej lewej zdaniem prezesa Wolności należą: Ruch Narodowy, ONR. Choć przyznał, że w RN jest kilku wolnościowców, lecz należy ich oddzielić od narodowych socjalistów. Zaś Endecja jest jego zdaniem o wiele bardziej przyszłościowa.

 

Do Endecji wrócę za chwilę. Teraz wrócę do kwestii wiary. Osobiście zapytałem Korwina, czy wyobraża sobie funkcjonowanie gospodarki z inną religią. On odpowiedział, że tak. Wspólnie się zgodziliśmy. Po sobotnich wystąpieniach, dnia następnego w niedzielę odbyła się druga część konferencji. Na uwagę zasługuje wczesno popołudniowa debata Tomasza Kołodziejczuka i Jakuba Wozińskiego. Obaj panowie przedstawili swoje definicje obiektywizmu i libertarianizmu. Każde z nich zostały omówione inaczej. Natomiast uczestnicy debaty złączyli w jedną całość swoje wypowiedzi, podkreślając szczególną cechę myśli libertariańskiej, jaką jest system etyczny oparty na wolności gospodarczej i osobistej. Odwołano się do postaci Ayn Rand, która ściśle trzymała się zasad moralności, bazującej na podstawie racjonalności i rozumie. Bowiem człowiek aby wypracować sobie kodeks postępowania etycznego, musi mieć pole, w którym będzie miał styczność z różnymi zjawiskami i doświadczając ich, będzie czerpał wzorce. Jeśli umożliwimy mu podejmowanie decyzji wedle naturalnego prawa, zacznie wykorzystywać swoje wyposażenie biologiczne, odczuwając następnie skutki. Podstawą jest chęć utrzymania życia, a więc owe skutki muszą być dobre i pożyteczne. Jeśli istota chce odczuwać szczęście, musi dobrać takie środki, aby ten cel zrealizować[11]. Każdy z nas pragnie znaleźć klucz, który otworzy drzwi prowadzące do krainy swobodnego funkcjonowania. Pozwolę odwołać się to teorii ewolucji kulturowej. Jest ona oparta na spontanicznym działaniu jednostek, dążących do osiągnięcia najlepszych mechanizmów rynkowych. Każda osoba dokonuje selekcji, dzieląc działania na dobre i złe. Tak przebiega doświadczenie. Dążymy do pewnej doskonałości i komfortowego żywota. Ażeby tak się stało, potrzebne są osiągnięcia jak i straty, sukcesy jak i porażki. W późniejszym czasie, mając pewien zasób wiedzy i wyników, trzymamy się reguł umożliwiających egzystowanie. Stąd właśnie poszanowanie tradycji u libertariańskiego myśliciela. Bowiem jej utrzymanie gwarantuje wolność w sferze rynku i osoby własnej[12]. Tak właśnie powstaje konserwatyzm. Niekoniecznie z treści Pisma Świętego ani encyklik papieskich, ale z samego działania, bazującego na nauce. Nauka nie rozwinęłaby się bez współpracy. Samo zaufanie i koordynacja już są wartością. Aby rozwinąć skrzydła, musimy trzymać się zasady, która umożliwi ich rozwinięcie w sposób prawidłowy. Pojęcia moralne są zakorzenione w wyniku przekazywanych wzorców. Nawet jak nie wszystkie sytuacje spotkały jakiegoś człowieka, może on zastosować metodę, zalecaną przez jego otoczenie, które podobną sytuację doświadczyło. Nauka nie jest więc sprzeczna z tradycją. Każde rozwinięcie musi mieć swój początek[13]. Dlatego panowie debatujący mieli rację, nie zgadzając się z tezą postawioną przez Grzegorza Brauna, że każdy inny system wartości wyznawanych w państwie poza religią katolicką jest zły. Bez religii też można wypracować system etyczny, zdolny utrzymać istnienie państwa. Wartości są niezbędne do utrzymania prawidłowych relacji, ale nie muszą one bazować na tradycyjnej nauce kościoła.

 

Po debacie wystąpił Rafał Ziemkiewicz, przedstawiciel Endecji, organizacji powstałej około rok temu. Opisał obecną sytuację w kraju jako analogiczną do tej, która miała miejsce blisko 100 lat temu. Wmawiano wtedy Polakom, że nie potrafią zadbać o siebie i Ojczyznę, i potrzebny jest wódz, który będzie sprawował nad nimi opiekę, kształtując mechanizmy, odpowiadające za funkcjonowanie państwa. Tak sanacja zaczęła budować na nowo państwo, wprowadzając socjalistyczne ramy. Poza mordami ludności i ograniczaniem wolności słowa, tworzono sektory i instytucje, ujednolicające przemysł i handel. Przynależność do nich była obowiązkowa aby umożliwić władzy kontrolę. Ogłupianie społeczeństwa przez propagandę, umożliwiało gigantyczne podwyższanie podatków. Opodatkowano przemysł, majątki, a także renty. Patologicznym zjawiskiem były wysokie pensje urzędników kosztem pracy robotników. Rozrost administracji utrzymywał się kosztem pracy przeciętnych ludzi. Nie bez powodu społeczeństwo zubożało przez restrykcyjną politykę gospodarczą sanacji[14]. Alternatywnym ruchem była Narodowa Demokracja (w skrócie Endecja). Stroniła ona od centralnego planowania w przestrzeni rynkowej. Bardziej rozumiała zasady leseferyzmu, a przy tym konieczność odbudowy klasy średniej. Zwolennicy tej organizacji postulowali zasadę równości, polegającą na umożliwieniu każdemu na rynku przejawiania inicjatów, w tym możliwość zarobku. Choć byli w Endecji także tacy, którzy budowę ogromnych sektorów chcieli powierzyć państwu, ze względu na biedne warunki. Nie brakowało etatystów, mających do państwa duże zaufanie. Natomiast to, co łączyło wszystkich członków to realizm i honor. Myślenie realistyczne wynikało z głębokiej obserwacji opłakanych wydarzeń w kraju[15]. Podobną sytuację mamy teraz. W Polsce panuje socjalizm gospodarczy. Państwo chce odpowiadać za wszystkie obszary życia społecznego i regulować działania jednostek. Większość Polaków chcąc nie chcąc godzi się na to. Duża część rodaków jest przekonana, że nie ma żadnej właściwej opcji politycznej, która zaprowadziłaby konkretne zmiany. Sami też nie wiedzą jak powinny one wyglądać. Nie proponują żadnego pomysłu, nawet nie próbują zaproponować. Potrzebny jest konkretny ruch, skupiający wokół siebie ekspertów różnych dziedzin. Każda specjalizacja wymaga ścisłych znawców, specjalistów i moderatorów, czuwających nad panującymi w środowisku społecznym procesami. Takie elity potrzebuje państwo polskie. Ludzie, którzy mają określoną wiedzę, są rozeznani w sprawach politycznych i dzięki temu wiedzą, jakie zmiany zaprowadzić i w jaki sposób. Oprócz tego, wykazują się dojrzałością i zasadami moralnymi w działalności patriotycznej. Tym ma być Endecja. Fabryka elit, czyli osób świadomych, będących w stanie ogarnąć duże terytorium, zwalczać usterki i czuwać nad ładem społecznym. Wystąpienie Ziemkiewicza było chyba najlepsze ze wszystkich. Choć wypowiedź była do bólu szczera, można było odczuć lwi pazur, miała ona szeroki zasób merytoryczny i tekstualny. Co ciekawe, ów dziennikarz wymienił ruch Kukiza jako jedyną opcję działającą w interesie mobilizacyjnym antysystemowców.

 

Na zakończenie targów, na deser mieliśmy wystąpienie Stanisława Michalkiewicza. Desery ogólnie są słodkie, a ten był raczej gorzki. Nawet bardziej gorzki niż gorzka czekolada w sklepie. Absolutnie nie chodzi tu o poziom wypowiedzi publicysty, lecz historia i prognoza przez niego przedstawione. Michalkiewicz jako kolejna osoba, nie pozostawił suchej nitki na socjalnych rozwiązaniach. Rozróżnił dwa pojęcia: wolność i socjalizm. Doskonałe porównanie podsumowujące sobotnio-niedzielne targi. Mianowicie, im więcej restrykcyjnych ograniczeń w życiu gospodarczym, tym mniej wolności. Socjalizm ślepo zakłada, że każdy człowiek rozwinie się wtedy i tylko wtedy, gdy będzie stosował się do jednego, konkretnego modelu. On ma być zbawieniem dla wszystkich istot. Ma na celu uszczęśliwić każdego z Nas. Piewcy totalitaryzmu ekonomicznego zapominają, że każdy z nas jest inny. Z natury występują w ludziach różnice, które nie są do końca zależne od nich. Mają swoje indywidualne cele, potrzeby, pragnienia, a przez to sposób na doskonalenie samych siebie. Jeśli chcemy zapewnić im szczęśliwe i pełne radości życie, należy im umożliwić dążenie do niego. Niestety ich sposoby dbałości o samych siebie popadają w konflikt z socjalistyczną utopią, która narzuca nam przypadkowo wybrane rozwiązania. Takie, które może dla kilku osób się sprawdziły, ale nigdy dla całej ludzkości. Garstka osób uważa, że są one moralne, a przy tym konieczne dla każdego człowieka. Niestety, narzucanie ich wszystkim nie spotyka się ze zrozumieniem, lecz wręcz krytyką. Narzucanie jednego modelu i próba podpięcia całej społeczności pod niego, nie rozwija ani gospodarki ani zdolności ludzkich, lecz hamuje to wszystko, trzymając wszystkich w jednym, zamkniętym zbiorze, jak w niewoli[16]. Socjalizm kreuje człowieka wedle jednej sieci, dyktując mu na siłę zawarte w niej standardy. To co Michalkiewicz powiedział później jest smutnym proroctwem. Zapowiedział trudną misję dla środowiska wolnościowego. Problem, z jakim środowiska wolnorynkowe będą się borykały to przekonanie zwykłych ludzi do idei wolnego rynku. Żaden zwolennik wolności gospodarczej nie przekona przeciętnego Janusza czy przeciętną Grażynę, że 500+ jest złym rozwiązaniem. To rozdawnictwo jest z góry utopijne, gdyż finansuje jednych kosztem drugich. Jeśli komuś mamy coś dać, musimy skądś to wziąć. Więc innej rodzinie trzeba odebrać by zamierzonej dać. Do tego dochodzą koszty administracyjne, związane z utrzymaniem urzędów państwowych, odpowiedzialnych za odprowadzanie zabranych pieniędzy. Choć moralniej byłoby mówić: ukradzionych zupełnie niesłusznie. Reasumując, takie rozdawnictwo przynosi nam straty a nie zyski. Bacząc na zatrudnianie coraz większej armii urzędników, zabieramy ludziom więcej niż zamierzamy. Tylko ludzie nie rozumieją faktu, że opłaca się ich własnymi pieniędzmi, jeszcze kolejne zabierając. Coraz więcej rodaków korzysta z programu 500+. Wszyscy zadowoleni i przeświadczeni, że państwo coś wreszcie daje a nie zabiera. Argument, że tyle lat państwo nas gnębiło i poniewierało swoimi pomysłami wdrażanymi w ustawy, że nie żyło nam się zbyt dobrze i szczęśliwie. Aż tu nagle ktoś myśli o naszej sytuacji, o naszych potrzebach. Zauważa potrzeby nas, zwykłych ludzi i obdarowuje nas prezentami. Buhahahah. Raczej stwardniałą gumą do żucia spod ławki szkolnej, zawiniętą w papierek od cukierka, włożonego wcześniej do buzi po wyjęciu. Ludzie upierają się w przekonaniu, że państwo wreszcie o nich zadbało, lecz tak naprawdę nimi manipuluje w sposób perfidny. Publicysta słusznie dostrzega niemożność przekonania przeciętnych obywateli, że robi się ich w konia. Że pieniądze z powierza się nie biorą, więc nikt od siebie nie będzie ich rozdawał bezinteresownie. Nauka ekonomii i zarządzania finansami nie spotka się ze zrozumieniem. Coraz więcej Polaków przyzwyczaja się do zasiłku, o który nie trzeba wiele trudności. Wystarczy płodzić dzieci i im więcej się napłodzi, tym większą kwotę się otrzymuje. Problem polega na tym że niedługo nie będzie skąd ich brać. Wizja Michalkiewicza jest straszna, ale prawdziwa. Bowiem, lepsza prawda niż cukierkowe kłamstwo. Taka polityka gospodarcza prędzej czy później upadnie. Zwiększenie deficytu budżetowego mówi samo za siebie. Niestety, to wolnorynkowiec, ekonomista będzie mieszany z błotem jako kanibal nierozumiejący potrzeby narodu. Co gorsza, być może zostanie zrównany z ośmioletnimi rządami Platformy Obywatelskiej, które nie miały nic wspólnego z gospodarczym liberalizmem.

 

Podsumowując całą dwudniową konferencję, uważam, że była ona inspirująca, ale nie wniosła zupełnie niczego nowego. Absolutnie nic z niej nie wpłynęło na dobro idei prawicowej. Mogło to się zakończyć silnym porozumieniem piewców idei antysocjalistycznej, wedle której przypadkowe elity chcą nas dostosować do swojego punktu widzenia i dyktować nam, obywatelom, co mamy robić i zmuszać nas do czynów uderzających w nasze poczucie wolności. Niestety, było to zwykłe zderzenie zróżnicowanych światów, ukonstytuowanych na wykresie historycznym. Z jednej strony monarchia katolicka Brauna, z drugiej liberalizm angielski Korwina, z trzeciej pragmatyczna antysanacja Ziemkiewicza. A z kolejnej libertarianizm etyczny, bazujący na neutralności światopoglądowej. Każdy z nich odwołuje się do tak zwanych czasów świetności. Definicja tych czasów jest bardzo prosta. Są to czasy szczęśliwych, żeby nie powiedzieć najlepszych rozwiązań, zapewniających Ojczyźnie należytą przyszłość. Wszystkich łączy niechęć do rozpasanego socjalizmu w gospodarczej przestrzeni. A mimo to, wszystkie wymienione środowiska nie palą się do szerszej współpracy na rzecz wyzwolenia Polski od socjalistycznego POPiSu. Nieustające spory o detale. Widać wyraźne podobieństwa między wszystkimi opisanymi światami, wywodzącymi się z różnych okresów. Niestety, na scenie politycznej nikomu nie zależy nad tym, aby wyłapać najlepsze punkty i wraz z nimi próbować walczyć z socjalistycznym szaleństwem. Młodzi ludzie (i nie tylko), działający oddolnie czekają na moment zjednoczenia wszystkich ugrupowań, związanych z ideą wolności. Nawiązując kontakty na spotkaniach, konferencjach czy obchodach, bez problemu prowadzą merytoryczną i spójną konwersację. Nie ma kłopotów w dogadywaniu się przez zwykłych członków w sprawie list wyborczych. Wprost przeciwnie jest z liderami, świadomie lub nie hamującymi rozwój i współpracę[17].

 

Na dzień dzisiejszy jestem zmuszony oświadczyć jako wieloletni obserwator prawicowej sceny, że nie ma na scenie politycznej nikogo, kto odważnie ruszyłby naprzód ze skonsolidowaną armią wolnościowych myślicieli, pod ściśle przemyślanym zbiorem najlepszych recept na opłakaną sytuację. Każdy z liderów chce dobrze, ale żadnemu z nich nie należy na łączeniu antytotalitarnych sił. Widocznie  ważniejsze od problemów w kraju jest EGO każdego z liderów. Weekendowa konferencja mogłaby się odbyć każdego dnia o każdej porze. Nieważne czy poniedziałek, wtorek czy środa. Nieważne czy 6 rano, czy 10 rano, czy 22 wieczór. Nie byłoby większej różnicy. Każdy i tak powiedziałby to, co wiedział i tak by się skończyło. Niby każdy lider widzi, że nie jest dobrze, a nie podejmuje się głębszej konsultacji ani promocji. Osobno jesteśmy osłabieni. Widzi to każdy myślący prawicowiec. Lecz na dzień dzisiejszy scena prawicowa jest opłakana. Czekają nas jeszcze długie lata pracy. Zanim się odbudujemy i wywrzemy porządny wpływ w sejmie, potrzeba jeszcze przynajmniej dekady.

ERYK
Pobudka

 

[1]Paweł Sztąberek, Teoria i praktyka państwa opiekuńczego –  zagrożenia dla państwa i gospodarki, [w:], Tomasz Tokarski, Państwo opiekuńcze a chrześcijaństwo, Wydawnictwo PAFERE, Warszawa 2013, s. 81

[2] Anatolij Fiedosiejew, Zapadnia człowiek i socjalizm, tłum: Jan Kubań, Wydawnictwo PAFERE, Warszawa 2016, s. 13-14

[3] http://wpolityce.pl/gospodarka/207345-prof-rybinski-korwin-ma-racje-to-co-dzis-mamy-w-polsce-nie-snilo-sie-nawet-kafce

[4] http://www.prawdaobiektywna.pl/biznes-i-gospodarka/jak-pis-niszczy-gospodarke-589.html

[5] http://gosc.pl/doc/3098927.Co-Kosciol-dal-Polsce-poza-wiara

[6] http://www.pch24.pl/polska-jest-monarchia-,14478,i.html

[7] Stanisław Kowalczyk, Liberalizm i jego filozofia, Wydawnictwo Unia, Katowice 1995, s. 195

[8] Alejandro Chafuen, Rozwój ekonomiczny i dobrobyt w myśli katolickiej, tłum. Piotr Toboła-Pertkiewicz, Warszawa 2012, s. 9

[9] – Chodzi o debatę prezydencką z 2015 roku, gdzie udział wzięło dziesięciu kandydatów. Korwin i Kukiz byli umówieni, że nie będą sobie wchodzili w drogę i razem będą się trzymali jako antysystemowy, mimo drobnych różnic. Korwin złamał umowę, krytykując JOWy. Po tym wydarzeniu, Kukiz oświadczył, że nie będzie więcej współpracował z Korwinem.

[10] Anatolij Fiedosiejew, Zapadnia człowiek i socjalizm, op. cit., s. 52

[11] http://pikio.pl/moralnosc-wedlug-ayn-rand/#

[12] Janina Godłów-Legiędź, Doktryna społeczno-ekonomiczna Friedricha von Hayeka, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1992, s. 250-252

[13] http://fakty.interia.pl/nauka/news-gilotyna-hume-a-moralnosc-poza-granicami-nauki,nId,909376

[14] http://prawy.pl/10562-jak-sanacja-budowala-socjalizm/

[15] http://www.uwazamrze.pl/artykul/803703/endecja-zamiast-sanacji

[16] Friedrich August von Hayek, Droga do zniewolenia, tłum. Krzysztof Gurba, Lucjan Klyszcz, Jerzy Margański, Dobrosław Rodziewicz, przeł. Miłowit Kuniński, Wydawnictwo Arcana, Kraków 1996, s. 64-66

[17] http://wolnosc24.pl/2017/04/10/tylko-u-nas-julia-kurzawska-z-endecji-polska-potrzebuje-wolnosci-wideo/

Comments

Comments