Masz swoje zdanie? Czeka Cię prokuratura!

 

Dostaliśmy list od jednego z naszych czytelników. Sprawa dotyczy wolności słowa w internecie, a raczej jej braku. Jak zobaczycie ostra, ale uzasadniona krytyka może być powodem do postępowania prokuratorskiego w sprawie „mowy nienawiści”. Oto list:

knebel1

Zostałem oskarżony o „nawoływanie do nienawiści poprzez przypisywanie zachowań” – już sam akt oskarżenia to kpina z art. 54. Konstytucji. Składa się z zarzutów „nawoływał do nienawiści na tle różnic narodowościowych poprzez przypisywanie zachowań”, „zamieścił obraźliwe treści poprzez przypisywanie zachowań”, „zamieścił komentarz, nawołujący w swojej treści do nienawiści na tle narodowościowym poprzez wskazywanie na zagrożenie” .

zad2
Za nawoływanie do nienawiści zostało uznane rozpowszechnianie prawdziwych informacji o muzułmanach (o tym, że gwałcą białe kobiety – wg kryteriów religijnych, o tym, że zabijają w imię religii, o tym, że pragną wprowadzić prawo szariatu). Są to informacje, które są rozpowszechnianie zarówno w internecie, jak i w gazetach – są tysiące artykułów o islamskich gwałcicielach, czy mordercach. Wiele osób wskazuje na zagrożenie ze strony muzułmanów, Czeczenów, czy osób o jeszcze innych narodowościach (od prof. Wolniewicza po specjalistów od walki z terroryzmem).
Ponadto komentarze zostały zmontowane przez prokuratorkę. Nie ma ani jednego komentarza w całości. Komentarze są poszatkowane. Prokuratorka brała fragmenty wypowiedzi z różnych akapitów i dowolnie ze sobą łączyła. Całkowicie zignorowany został kontekst – to, że dyskusja dotyczyła przestępców, gwałcicieli a nie spokojnych ludzi.

zad1
W akcie pojawia się zdanie „poprzez nazwanie ich w sposób obraźliwy” – te obraźliwe określenia to „cwaniaki” – dla określenia ludzi nieokreślonej narodowości, którzy wyłudzają zasiłki. „Agresywne pasożyty” – dla określenia ludzi nieokreślonej narodowości, którzy zaatakowali samochód osobowy. „Ścierwo pasożytnicze” – dla określenia morderców, gwałcicieli i chuliganów nieokreślonej narodowości, którzy terroryzują Francuzów i Holendrów (ani we Francji, ani w Holandii praktycznie nie ma Czeczenów); „leniuchy” – dla określenia leniwych osób o niesprecyzowanej narodowości.
Na skutek montażu komentarzy przez prokuratorkę można było odnieść wrażenie, że te niemiłe (jednak nie wulgarne) epitety dotyczą Czeczenów.
W sumie w akcie oskarżenia znalazło się kilkanaście komentarzy. Sąd skierował je do biegłej językoznawczyni – Jolanty Piwowar. Ta uznała, że większość komentarzy nie jest nawoływaniem do nienawiści, jednak 4 komentarze mogą być odbierane jako te, które nawołują do nienawiści (zwłaszcza w społeczeństwie lokalnym), dlatego, że ich cechą wspólną jest to, że przypisują Czeczenom nieakceptowane zachowania i mogą być „pośrednim dowodem na wysoką przestępczość wśród Czeczenów”.
Te 4 komentarze dotyczyły gwałcenia dzieci przez gangi islamskie w Rotterdamie, zabijania w zamachach ludzi w imię religii, tego, że islamiści przyjeżdżają do Europy po zasiłki i budują V kolumnę (mówił o tym Cameron), tego, że Polacy nie obcinają rąk, nie przeprowadzają zamachów oraz tego, że Czeczeni dla rozrywki ukamienują kogoś (faktycznie w roku 2012 w ośrodku dla uchodźców w Niemczech Czeczeni „ukamienowali” kobietę za noszenie spodni. Kobieta w wyniku pobicia poroniła.). Część komentarzy dotyczyła artykułów prasowych o islamskich terrorystach, reszta stanowiła fragmenty dyskusji o przestępstwach i niewłaściwych zachowaniach ludzi o różnych narodowościach (w kilku przypadkach – Czeczenów).

zad3
Biegła stwierdziła, że przypisywanie islamistom tak okropnych zachowań jak gwałcenie małych dziewczynek, czy mordowanie w imię religii budzi do nich niechęć, więc jest to nawoływanie do nienawiści. Stwierdziła, że zupełnie nieistotne jest, że takie zachowania mają miejsce w rzeczywistości – wręcz stwierdziła, że skoro są to prawdziwe zachowania a nie zmyślone, to tym bardziej budzą niechęć i niosą mocniejsze przesłanie. Zatem im informacja bardziej prawdziwa – tym bardziej nawołująca do nienawiści. Mówiła, że najważniejsze są konotacje społeczne związane z danym tekstem – informowanie o tym, że islamiści gwałcą i zabijają ma negatywne konotacje społeczne, dlatego jest to nawoływanie do nienawiści.
Na moje pytanie, czy artykuły prasowe o tych zdarzeniach są nawoływaniem do nienawiści, stwierdziła, że artykuły piszą dziennikarze, więc to nie jest nawoływanie do nienawiści.
Wypowiadała wiele innych bzdur – np. że wolność rozpowszechniania informacji i wyrażania opinii polega na tym, że każdy może mieć dowolną opinię, pod warunkiem, że jej publicznie nie wyraża. Stwierdziła, że opinia wyrażona publicznie przestaje być opinią.
Mówiła, że słowo „nawoływać” kiedyś znaczyło co innego niż dziś, że kiedyś znaczyło ono to co w słowniku (wzywać do działania, podżegać), jednak dziś znaczy ono coś zupełnie innego niż 30 lat temu (jednak nie potrafiła zrozumiale odpowiedzieć co to słowo dziś oznacza).
Biegła powoływała się na sprawę dyrektorki teatru, która nazwała papieża „chujem” , twierdząc że to było nawoływanie do nienawiści – tymczasem ta dyrektorka nie była oskarżona o nawoływanie do nienawiści, tylko o znieważenie głowy państwa.
W opinii napisała, że społeczność lokalna ma negatywną opinię o Czeczenach z powodu tego, że żyją oni na zasiłkach i popełniają przestępstwa – jednak negatywna opinia o nich ma podłoże rasistowskie (to w końcu dlaczego ludzie mają o nich złe zdanie – bo są rasistami, czy dlatego, że muszą płacić im zasiłki?).
Twierdziła, ze wycinanie fragmentów tekstu i wstawianie innych fragmentów (montowanie) nie wpływa na odbiór komentarza, oraz, że treść komentowanego artykułu nie ma żadnego znaczenia w ocenie komentarzy, które się pod artykułem znajdują.

zad4
Powoływała się na „wnioskowanie projekcyjne, które ma związek z przeniesieniem” – rzekomo na skutek tego wnioskowania komentarze, które w rzeczywistości nie dotyczyły Czeczenów (tylko przestępców o innych narodowościach, bądź o nieokreślonej narodowości) były nawoływaniem do nienawiści wobec Czeczenów.
Większość komentarzy nie dotyczyła Czeczenów – jasno wynikało, że dotyczą gwałcicieli, morderców, czasem wprost była mowa o Algierczykach – biegła stwierdziła, że na skutek „wnioskowania projekcyjnego, które ma związek z przeniesieniem” wszystkie komentarze dotyczą Czeczenów. Tymczasem nie ma czegoś takiego jak wnioskowanie projekcyjne. Nawet zeznająca jako świadek Czeczenka (Statisa K.) powiedziała, że „te komentarze nie są o Czeczenach”.
Ogólnie opinia biegłej to brednie. Zasięgnąłem opinii dwóch językoznawców z polskich uniwersytetów – przyznali mi rację: słowo „nawoływać” ma jasno określone znaczenie – opisane w słownikach; słowa nie zmieniają swoich znaczeń co 30 lat; nie ma czegoś takiego jak „wnioskowanie projekcyjne, które ma związek z przeniesieniem” (jeden językoznawca zasugerował, że być może chodzi o nadinterpretację tekstu; wycinanie fragmentów wypowiedzi i wstawianie innych fragmentów w sposób oczywisty zmienia znaczenie komentarza; treść artykułu , który był komentowany ma zasadnicze znaczenie w odbiorze komentarza, który znajdował się pod artykułem. Przesłane im komentarze, o których autorstwo prokuratura mnie posądziła uznali za nie łamiące prawa, nie nawołujące do niczego, stwierdzili, że była to niemal prywatna dyskusja z innymi internautami.

zawiadomienie
Aby udowodnić, że art. 54. Konstytucji nadal obowiązuje i że dozwolone jest rozpowszechnianie informacji (nawet informacji budzących niechęć do morderców i gwałcicieli mających narodowość) złożyłem do prokuratury około 500 zawiadomień (nawet Wyborcza zachwycała się wzrostem ilości zawiadomień o przestępstwa z nienawiści w woj. podlaskim) . W zawiadomieniach wskazywałem informacje mówiące o tym, że Czeczeni dokonali zamachu, że zabili, że handlowali kobietami oraz popełniali wiele innych przestępstw. Wiele zawiadomień dotyczyło artykułów mówiących o tym, że islamiści gwałcą małe dziewczynki wg kryteriów religijnych. Ponadto były zawiadomienia, w których mordercy byli nazywani „ścierwem” „ścierwem pasożytniczym”, „ścierwem islamskim”. W kilku przypadkach księża byli nazywani „ścierwem pedofilskim” , „ścierwem watykańskim”, „ścierwem katolickim” (pod artykułami dotyczącymi molestowań przez duchownych, ale też np. pod artykułem o majątku Kościoła). „Ścierwem pasożytniczym” została nazwana sędzia Krejza-Aleksiuk przez czytelnika Wyborczej – prokuratorzy nie uznali tego za znieważenie na tle narodowościowym, mimo że pani sędzia ma narodowość i wyznaje religię.Również osoby niechętne do pracy były nazywanie „pasożytami” – zarówno w komentarzach , jak i w samych artykułach osoby mające narodowość były nazywanie pasożytami (np. „Polacy to pasożyty”, „Polacy to największe pasożyty”).
Otrzymałem z prokuratury białostockiej kilka uzasadnień odmowy wszczęcia dochodzenia (na około 200 zawiadomień – żadna sprawa nie została uznana za przestępstwo). Prokuratorzy pisali wprost, że:
– przypisywanie zachowań osobom mającym narodowość nie może być uznane za nawoływanie do nienawiści (o ile dotyczy zdarzeń prawdziwych),
– wskazywanie na zagrożenie ze strony osób mających narodowość nie może być uznane za nawoływanie do nienawiści,
– komentarze pod artykułami, mówiącymi o budzących sprzeciw wydarzeniach (gwałty, zamachy, morderstwa) są opiniami, w których internauci wyrażają swoje oburzenie (do czego mają prawo). Wulgaryzmy w takich komentarzach odnoszą się do zachowań a nie do narodowości sprawców. Komentarzy nie da się rozpatrywać w oderwaniu od treści artykułu.
– „ścierwo pasożytnicze”, „pasożyt”, „cwaniak” nie są wulgaryzmami znieważającymi z powodu religii, bądź narodowości,
– negatywna opinia internautów o przestępcy odnosi się do zachowań a nie do rasy, czy narodowości zbrodniarza.
– przyznawali, że informowanie o przestępstwach budzi skrajne emocje – jednak nie uznawali tego za nawoływanie do nienawiści (a więc konotacje społeczne, wbrew twierdzeniom biegłej, nie są nawoływaniem do nienawiści).

brak czynu
Aby upewnić się, że „przypisywanie zachowań” nie jest nawoływaniem do nienawiści napisałem zawiadomienie, że Wyborcza, czy Gazeta Współczesna przypisują mi zachowania (pisali o mnie „grasował”, „znieważał”, „nawoływał do nienawiści” – przypisywanie zachowań nieakceptowanych społecznie). Mam narodowość, oraz wyznaję religię – zatem zgodnie z logiką łomżyńskiej prokuratury czyn taki powinien być zakwalifikowany jako „nawoływanie do nienawiści poprzez przypisywanie zachowań”. Oczywiście prokurator Purymski odmówił wszczęcia argumentując, że przypisywanie zachowań w sposób oczywisty nie może być uznane za nawoływanie. Powoływał się też na wolność prasy i rozpowszechniania informacji.
Około 300 podobnych zawiadomień złożyłem w łomżyńskiej prokuraturze (tej, która mnie oskarżyła). Mimo, że wytyczne PG VII G 021/54/13 zobowiązują prokuratury do wnikliwego i zrozumiałego uzasadniania umorzenia dochodzeń łomżyńska prokuratura nie uzasadniała umorzeń w ogóle. Pisali „czyn nie wyczerpuje znamion czynu zabronionego”. Wielokrotnie pisałem listy do Prokuratury Apelacyjnej oraz generalnej, domagając się nacisku na prokuraturę rejonową, by napisali uzasadnienie. Bez efektu. Łomżyńska prokuratura nadal nie uzasadnia umorzeń. Ponadto utrudniali mi dostęp do akt (mimo, że otrzymałem status pokrzywdzonego). Dopiero po decyzji sądu zapoznałem się z aktami kilkudziesięciu spraw.
Kodeks Postępowania Karnego zobowiązuje prokuraturę do informowania zawiadamiającego o sposobie potraktowania zawiadomień – od pewnego czasu nie otrzymuję takich informacji, być może obecnie moje zawiadomienia w ogóle nie są rozpatrywane.
Na podstawie tych zawiadomień sporządziłem porównanie komentarzy, które są wg prokuratury nawoływaniem do nienawiści i komentarzami, co do których odmówiono wszczęcia dochodzenia. Warto zauważyć, że w żadnej spośród ok. 500 spraw nie powołano „biegłej wnioskującej projekcyjnie”.
W internecie znalazłem wiele komentarzy podobnych, czasem wręcz identycznych, jak te z aktu oskarżenia – żaden nie został uznany za przestępstwo. Te komentarze złożyłem również w Białymstoku – w 100% odmówiono wszczęcia dochodzenia.Rozmawiałem z policjantem (pan Klima) zajmującym się tymi sprawami – twierdzi, że niektóre sprawy będą prowadzone (często na stronach Wyborczej są faktyczne nawoływania typu: ”wymordujmy katoli” „zburzmy kościoły”). Do tej pory nie otrzymałem żadnej informacji o skierowaniu jakiegokolwiek aktu oskarżenia do sądu. Podejrzewam, że nawet te najbardziej drastyczne komentarze prokuratura uzna za przejaw wolności słowa.
Załączam również to porównanie.
Napisałem również pismo do pełnomocnika rządu d.s. równego taktowania. Poruszyłem tam kwestię, dlaczego zdania „muzułmanie zabijają w imię religii” „muzułmanie gwałcą dziewczynki” zostały uznane za nawoływanie do nienawiści, a zdania (w tej samej dyskusji) „w imię religii to katolicy pół świata wymordowali”– nie zostało uznane za nawoływanie, mimo że jest całkowicie nieprawdziwe i ma na celu szkalowanie katolików.
Podobnie komentarz „„katolicy gwałcą dzieci” nie został uznany za przestępstwo.
Znieważanie katolików na stronach Wyborczej (katoterroryści, katotaliby, kurwy katolickie, psychokatole, katolickie ścierwa) nie budzi zainteresowania prokuratury, natomiast nazwanie chuliganów „agresywnymi pasożytami” jest znieważeniem Czeczenów (mimo, że nie wiadomo jakiej narodowości byli ci chuligani).
Pytałem, czy równym traktowaniem jest powoływanie „biegłej wnioskującej projekcyjnie” w przypadkach komentarzy o przestępcach islamskich, (byle udowodnić, że przypisywanie zachowań to nawoływanie do nienawiści) oraz umarzanie dochodzenia w przypadku komentarzy o katolikach, bez powoływania biegłej wnioskującej projekcyjnie.
Odpowiedzi od pełnomocnika nie otrzymałem.
Sprawę dość namiętnie opisuje Wyborcza. Oczywiście  w swoich tekstach dokonali wielu manipulacji.. Twierdzili, że biegła nie miała wątpliwości – tymczasem napisała, że te cztery komentarze jedynie „mogą być uznane za nawołujące”. Nie wspomnieli, że te 4 komentarze dotyczyły prawdziwych wydarzeń – mordowania w imię religii, gwałtów według kryteriów religijnych. Tworzyli wrażenie, że cała sprawa dotyczy określeń „pasożyty”, „ścierwo” , „leniuchy” – tymczasem komentarze z tymi słowami nawet przez biegłą zostały uznane za dopuszczalne. Twierdzili, że powołuję się na wolność wygłaszania opinii, tymczasem powoływałem się na wolność rozpowszechniania informacji.
Przekręcali moje pytania do biegłej oraz wypowiedzi. Oczywiście nie przytoczyli żadnego komentarza w całości. Zwrócili się o opinię do Bralczyka – ten nie powiedział, że któryś z komentarzy jest znieważaniem, bądź nawoływaniem. Powiedział, że określenie „ścierwo” w połączeniu z narodowością jest „obrzydliwe” (tymczasem ten epitet odnosił się do przestępców nieokreślonej narodowości).
Twierdzili, że sąd udowodnił mi autorstwo tych komentarzy, tymczasem nie ma żadnych dowodów, że to ja pisałem (są dowody, że z komputera korzystało kilka osób).
Zupełnie zakłamali uzasadnienie sądu co do uniewinnienia – sąd pisał, że te komentarze w większości nie dotyczyły Czeczenów i dlatego nie są nawoływaniem. Czy zatem, gdyby dotyczyły Czeczenów to byłyby nawoływaniem, mimo że Polaków wolno nazywać pasożytami, ścierwem???

absurd
Nie wspomnieli, że sąd zaznaczył, że prokuratorka zmontowała komentarze używając zdań z różnych wątków itp.
Niestety na rozprawę przychodzi jakaś jedna lewicowa dziennikarka – opisuje sprawę po swojemu i ten zakłamany przekaz jest powielany w innych serwisach (dez)informacyjnych.
Napisałem 4 pisma do Rady Etyki Mediów (wymieniłem tam wszystkie punkty etyki, które lewicowi „dziennikarze” złamali) – nie otrzymałem żadnej odpowiedzi.
Za pierwszym razem zostałem uniewinniony – sąd uzasadnił, że komentarze dotyczyły przestępców islamskich, działających na zachodzie Europy a nie Czeczenów. Co do określenia „agresywne pasożyty”, „ścierwo pasożytnicze” to nawet biegła wnioskująca projekcyjnie (mimo ewidentnych skrajnie lewicowych poglądów) nie uznała tych komentarzy za nawoływanie, czy znieważanie – oczywiste było, że dotyczyły przestępców o nieokreślonych narodowościach. Sąd podtrzymał opinię biegłej, że „ścierwo” nie jest wulgaryzmem znieważającym z powodu narodowości, lub religii.
Sąd podkreślił, że komentarze były zmontowane przez prokuraturę i w rzeczywistości miały inną treść. Zaznaczono, że dotyczyły artykułów o wydarzeniach we Francji, Anglii. Podkreślono, że rozpowszechnianie informacji, nawet drastycznych jest prawem człowieka, podobnie jak wyrażanie opinii, nawet szokujących.
Uznana została apelacja – w sumie nie zrozumiałem, jakie zarzuty Sąd Apelacyjny postawił uzasadnieniu – generalnie był to stek bzdur, typu, że słowo „pasożyt” może być wulgaryzmem, bo jest synonimem słowa „nierób”, że „leniuch” również może być znieważeniem. Pisali, że doświadczenie życiowe wskazuje, że musiałem mieszkać sam, bo jestem funkcjonariuszem publicznym. Obecnie zamierzam apelować, gdyż w drugiej turze zostałem uznany winnym..
W załączniku wysyłam potwierdzenie powyższej historii:
– fragmenty aktu oskarżenia,
– fragment opinii biegłej wnioskującej projekcyjnie z tymi czterema „najgorszymi” komentarzami,
– decyzje prokuratury łomżyńskiej o umorzeniu postępowań – bez uzasadnień, które powinny się tam znaleźć, bo tak nakazuje Prokuratura Generalna,
– decyzje o odmowie wszczęcia dochodzenia z białostockiej prokuratury – z wnikliwymi uzasadnieniami,
– przykłady zawiadomień, jakie składałem w prokuraturach,
– porównanie komentarzy, które mi przypisano z komentarzami, które nie zostały uznane za przestępstwo.

Z pozdrowieniami:

Tomasz

Jak widzimy to co raz jest powodem do wszczęcia postępowania prokuratorskiego innym razem nie ma znamion czynu zabronionego. W jaki sposób prokuratorzy rozpatrują takie sprawy? Tego nie wie nikt. Jedno za to jest pewne nasze państwo zapewnia wolność wypowiedzi, ale nie zapewnia już wolności po wypowiedzi…

Walerian Mazur

Comments

Comments