Niedopracowana „dobra zmiana” w wycince drzew

Nie cichną echa zmian w ustawie o ochronie przyrody, obowiązujących od 1 stycznia 2017 r. Najwięcej kontrowersji wywołują zmiany dotyczące wycinki drzew na prywatnych posesjach, na których nie jest prowadzona działalność gospodarcza. Zgodnie z obowiązującymi obecnie przepisami, można wyciąć drzewo na swojej działce bez żadnego zezwolenia, jeżeli teren nie podlega konserwatorowi zabytków, lub nie jest objęty inną formą ochrony prawnej, np. pomniki przyrody. Zmiany dotyczą także usuwania drzew związanego z prowadzeniem działalności gospodarczej i wycinania drzew na nieużytkach, w celu przywrócenia ich do wykorzystania rolniczego. Jednak te zmiany nie uległy tak daleko idącej liberalizacji i tym samym nie budzą tylu emocji.

Lewicowo-liberalna opozycja i sprzyjające jej media, podniosły alarm, informując jakoby Prawo i Sprawiedliwość wycinało drzewa, podając przykłady wycinki zupełnie nie związanej z nowo obowiązującymi przepisami. W Internecie zaroiło się od zdjęć wycinek prowadzonych w Lasach Państwowych, czy zdjęć wyciętego przez prywatną osobę lasku w Łebie (sprawą zajęła się już prokuratura) lub z innych miejsc gdzie doszło do nadużyć. Rozpowszechnianie takich informacji i zdjęć miało na celu wyolbrzymienie problemu, który według większości opozycji powstał po nowelizacji ustawy o ochronie przyrody. Platforma Obywatelska i Nowoczesna w ten sposób próbują zwiększyć zainteresowanie tą sprawą, licząc  na to, że graniem na uczuciach obywateli, zbudują kapitał polityczny. Szczytem bezczelności było opublikowanie zdjęcia pnia wyciętego drzewa, na którym leżała martwa wiewiórka. Jak się później okazało fotografia została wykonana w Parku Szczęśliwickim w Warszawie. Jeżeli prowadzone są tam wycinki, to oczywiści za zgodą Miasta Stołecznego Warszawa, zarządzanego przez największych obrońców drzew, czyli Platformę Obywatelską. Należy w tym miejscu przypomnieć, że w ciągu ostatnich dziesięciu lat w Warszawie wycięto 230 tyś. drzew na terenach zarządzanych przez miasto. Gdzie przez te lata ukrywali się ich obrońcy?

„Ekologowie” razem z częścią opozycji przewidują i straszą, że Polska za kilka lat będzie zadymioną pustynią. Czy oby na pewno mają rację? Według większości „ekspertów” liberalizacja opisywanej ustawy tylko zachęca do usuwania drzew. Jednak nie mają oni do końca racji, ponieważ zmiany bezpośrednio dotyczą wycinki, ale pośrednio zachęcają nas do sadzenia jak największej ilości drzew. Wiele osób nie decydowało się na sadzenie drzew na swoich działkach, właśnie z obawy przed tym, że  za parę lat drzewo zbytnio urośnie i będą problemy z jego usunięciem. Teraz obawy takie zniknęły i wbrew pozorom drzew może w najbliższych latach przybyć, przez co nasza Ojczyzna będzie jeszcze piękniejsza niż dotychczas. Niestety w tym wypadku Prawo i Sprawiedliwość popełniło ogromny błąd, wprowadzając korzystne przepisy, a następnie zapowiadając ich zmianę. Nowelizacja ma tylko rozwiązywać kwestię obchodzenia przepisów przez deweloperów, chociaż porusza się także temat rejestracji każdego wycinanego drzewa. Dopóki nie znamy szczegółów regulacji to czujemy się niepewnie, więc na razie wycinamy drzewa żeby pozbyć się problemu, a nie sadzimy nowych, ponieważ nie jesteśmy pewni jutra. Do powstania takiej sytuacji nigdy nie powinno dojść. Niestety potwierdza ona, że PiS rządzi chaotycznie i tym samym utwierdza przekonanie, że ruchy partii nie są do końca przemyślane. Takie błędy w działaniach PiS-u wzmacniają działania pseudo ekologów, którym pozornie udało się wreszcie coś osiągnąć (zainteresowanie Jarosława Kaczyńskiego sprawą i zapowiedź zmian). Poza tym, że obywatele sadzą drzewa w ogrodach to od końca II wojny światowej stale wzrasta lesistość Polski. Aktualnie wynosi ona prawie 30% powierzchni kraju (po II wojnie światowej wynosiła około 21%), a do 2050 roku ma wynosić 33%. Rocznie Lasy Państwowe sadzą 500 mln drzew, co w przybliżeniu daje 1000 sadzonek na minutę!

Niestety, jak już wcześniej wspomniałem, łatwość z jaką deweloperzy obchodzą nowe przepisy jest porażająca. Wiąże się to z pośpiechem i brakiem refleksji Ministerstwo Środowiska nad skutkami jakie może wywołać zmiana przepisów. Jednak nawet w tej (na pierwszy rzut oka niekorzystnej) sytuacji, można liczyć na pewne profity dla przeciętnego obywatela: przed zmianami przepisów deweloperzy wliczali koszty związane z wycinką drzew w koszty budowy mieszkania (bardzo rzadko rezygnowali z upatrzonej dobrej lokalizacji ze względu na rosnące tam drzewa). Teraz gdy nie będą musieli ponosić kosztów pozwoleń na usunięcie drzew, istnieje szansa że ceny mieszkań nieznacznie spadną.

Przyglądając się nowym przepisom przez pryzmat ochrony przyrody w Polsce, sytuacja nie wygląda zbyt korzystnie. Wiele gatunków, szczególnie ptaków, gniazduje na dużych starych drzewach. Istnieje obecnie ogromne ryzyko, że utracą one swoje miejsca lęgowe. Należy pamiętać o tym, że w Polsce wszystkie ptaki śpiewające są objęte ochroną gatunkową, szczególnie gdy planujemy wycinkę podczas ich okresu lęgowego. Usuwanie, a nawet przycinanie drzew powinno się w miarę możliwości planować na późną jesień bądź zimę, aby troszczyć się o otaczające nas środowisko. Należy wywierać jak najmniejszy wpływ na otaczającą nas przyrodę, aby pozostała tak samo piękną dla kolejnych pokoleń, tym bardziej, że Polskę na tle Europejskim wyróżnia duża bioróżnorodność.

Mimo wszystko zmiana w przepisach była korzystna dla przeciętnego obywatela, któremu nareszcie dała prawo do decydowania o swoim najbliższym otoczeniu . Mam także ogromną nadzieję, że po zmianie przepisów ubędzie chociaż trochę urzędników, którzy dotychczas odpowiedzialni byli za wydawanie pozwoleń na wycinkę drzew. Każda zmiana, która jest korzystna dla obywateli i zmniejsza biurokrację jest w naszym interesie.

Maciej Wachowiak

Comments

Comments