O „zamachu na demokrację”

„To może być najdramatyczniejszy tydzień dla polskiej demokracji od 1989 roku” straszy na swoim twitterze jeden z największych obrońców POprzedniego układu Tomasz Lis. Z każdym dniem począwszy od 26 października tego roku propaganda mediów tzw. g(ł)ównego nurtu z dnia na dzień nabiera impetu. Nie ma co ukrywać równocześnie z tymi działaniami obóz prezesa Kaczyńskiego także nie próżnuje i wyraźnie spieszy się w swoich działaniach. Pytanie tylko kto tutaj kogo ponagla.

Tomasz Lis
Tomasz Lis

Na pierwszy rzut oka to media nasilają swoją krytykę w związku z szybkim działaniem Prawa i Sprawiedliwości, żeby zaalarmować społeczeństwo jakoby mogło obudzić się z „ręką w nocniku”. Jednak nie można wykluczyć również drugiego scenariusza. To obóz rządzący zdaje sobie sprawę że im dłużej będzie przeprowadzał zmiany tym może się to skończyć dla niego niekorzystnie. Albo wręcz PIS dostaje przecieki z jakichś źródeł, że jeżeli się nie pospieszy to stara ekipa założy im na szyję pętle i będzie tylko czekać odpowiedniego momentu kiedy ją zaciśnie. Która z wersji jest bliższa prawdy nie mam pojęcia. Nie mam też zamiaru gloryfikować działań obecnej władzy. Prawo i Sprawiedliwość robi dokładnie to samo co Platforma Obywatelska z tą różnicą, że ma przeciw sobie media, które w odpowiedni sposób przekazują kolejne działania tak, aby wychodziło, że to „zamach na demokrację” a tak naprawdę to po prostu układanie organów państwa pod siebie tak jak robi to każda władza. Jeszcze jedną różnicą jest to iż PIS stosuje metody radykalne, na pograniczu prawa w myśl zasady cel uświęca środki. Czy wyjdzie to z korzyścią dla Polski? Czas pokaże, ale bardziej od zachowania władzy martwi zachowanie opozycji a zwłaszcza Tomasza Lisa.

Sam już nie wiem czy facet wierzy w to wszystko (demokracja, Unia Europejska itp.) czy po prostu jest to aparatczyk sowicie opłacany za dezinformację społeczeństwa. To nie istotne, różnica jest taka, że pierwsza wersja stawia go w złym świetle(idiota), druga też w złym wedle starych dobrych europejskich reguł (hochsztapler) jednak dziś w świecie wywróconym do góry nogami tacy ludzie zyskują szacunek elit. Bardziej niebezpiecznym, wręcz koniecznym do zaalarmowania jest sposób, który redaktor Lis chce wdrożyć do obalenia „dyktatury” Kaczyńskiego. Naczelny Newsweeka nie patyczkuje się już i wprost na swoim twitterze daje do zrozumienia, że tą władzę trzeba obalić na ulicach czyli antydemokratycznie, rewolucyjnie. Dość mówić o tym, że w czasie 8-letnich rządów Platformy Obywatelskiej, kiedy dochodziło do wystąpień społecznych związanych z nieudolnością władzy oraz kolejnymi aferami, ludzi uczestniczących w manifestacjach nazywano faszystami. Kiedy podnosiły się właśnie takie głosy obalenia rządów PO na rewolucyjnie, to argumentowano, że demokracji nie robi się na ulicach. Więc dlaczego teraz Tomasz Lis pisze na twitterze, że „Kaczyński będzie dyktatorem, ale musi wiedzieć, że na ulicach będzie drugi majdan!!! Czy naprawdę nie ma na takich ludzi paragrafu? Chyba kto nawołuje do takich rzeczy publicznie powinien przynajmniej zostać przesłuchany przez policję.

Dla społeczeństwa przestroga- nie dajcie się wmanewrować w kolejną „Solidarność” która to ma obalić rząd i zaprowadzić „demokrację”. Z doświadczenia wiemy, że możemy tylko stracić, raczej nic zyskać. Dla pana Lisa rada: jak pan chce rewolucji to proszę się ubierać razem z całą rodzinką oraz kolegami z układu i marsz na ulice, a nie namawiać do tego zwykłych ludzi którzy nawet do końca nie wiedzą o co chodzi. Dla Pis rady nie mam, bo na Pis na razie rady nie ma, mają pełnię władzy a żadnej realnej alternatywy ( przynajmniej o znaczącej sile poparcia społecznego) nie widać. Jeszcze tak na koniec do przemyślenia. Media straszą hasłami : zamach na demokrację, dyktatura, ustrój orbanowski. Czy naprawdę ustrój w którym dwóch facetów z pod budki z piwem ma więcej do powiedzenia niż profesor ekonomii np. w sprawie wyboru ministra finansów(konsekwencja wyboru odpowiedniej partii) to jest ten nasz upragniony ustrój, który zaprowadzi porządek w państwie? Osobiście tak nie uważam dlatego nie straszne mi wizje Polski jako kolejnych Węgier.

Mateusz Pasamonik

Comments

Comments