Polacy konsumentami drugiej kategorii

Przychodząc do supermarketu można być Przytłoczony liczbą produktów oraz ich różnorodnością. Ale czy w Polsce tak naprawdę  wybór asortymentu w sklepach można nazwać szerokim?

Z obserwacji zauważyłem, że liczba produktów dostępnych w Polsce jak i różnorodność w obrębie jednej marki w Polsce jest bardzo uboga. Dawniej można było to tłumaczyć tym, że Polacy są ubodzy i nie wydają pieniędzy na produkty, dlatego znane marki wystawiają tylko uniwersalne podstawowe marki. Minęło 25 lat wolności Polacy teraz mogą śmiało mogą mówić o sobie jak o pełnoprawnych Europejczykach ( no może poza zarobkami, ale i to się powoli zmienia), mamy świetnie wykształconą młodzież, wykwalifikowanych pracowników oraz naukowców. Społeczeństwo nie jest już biedne, wytworzyła się klasa średnia która chce odnaleźć się w konsumpcjonizmie.

Niestety potężne marki dalej traktują nas jako kraj trzeciego świata, ale nie gospodarczo, a mentalnie. Nie boją się sprzedawać u nas produktów drugiej kategorii często po wyższych cenach niż w bogatszych Niemczech czy innych krajach. Do wysokich cen gazu możemy się przyzwyczaić są to decyzje polityczne i skoro pomogliśmy rozbić ZSRR a teraz prowadzimy politykę nieprzychylną Rosji to ponosimy konsekwencje bycia nielubianym buntownikiem w oczach Moskwy.

Ale skąd się bierze to, że światowe marki traktują nas, jako klientów gorszych tych, z którymi można się nie liczyć tych, którym można sprzedać wszystko. Skąd takie wnioski? Nie trzeba mieć nobla z ekonomi żeby móc to zaobserwować i odczuć wystarczy przejść się przez targowisko w zachodniej Polsce. Na wielu straganach będziemy mogli dostać proszek czy inne produkty pochodzące z Niemiec i innych krajów starej unii są one bardzo często kupowane charakteryzują się one nie tylko niższą ceną, mimo że są sprzedawane na targowisku po doliczeniu kosztów przywiezienia jak i marży drobnego handlowca,  ale także są chętnie kupowane bo mają dużo wyższą jakość.

Na pewno wielu z was pamięta kilka lat temu, gdy w Polsce zabrakło cukru i jego cena podskoczyła do 5 zł za kg a w Niemczech Polski Cukier był dostępny za równowartość 2 zł. A co mnie w tej całej sytuacji najbardziej boli, to tłumaczenie koncernów, że są one na granicy opłacalności, że te ceny wynikają z wysokich kosztów produkcji i że nie są wygórowane. A potem okazuje się, że w Niemczech gdzie jest wyższy koszt produkcji i zarobki są wyższe dzięki większej świadomości konsumentów na rynku jest większe urozmaicenie produktów w ramach jednej marki marki oraz ich cena względem zarobków jest niższa.

A skoro sieci tłumaczą się, że nie mogą obniżyć cen i że i tak w Polsce sprzedają swoje produkty prawie charytatywnie, co wynika z ich sprawozdań finansowych i kreatywnej księgowości, to, dlaczego na Ukrainie, z którą sąsiadujemy i można by rzec, że mamy podobne warunki do dostaw i do handlu można produkty tych samych marek sprzedawać wielokrotnie taniej i mieć o wiele szerszy asortyment. Gdzie chociażby w małym supermarkecie chipsy Lay’s można dostać w każdym sklepie w  siedmiu makach  oraz gdzie coca cola jest sprzedawana w 6 różnych smakach gdzie jest 5 rodzajów snickers’ów. To świetnie obrazuje że tam o klienta trzeba zadbać i pokazać urozmaicenie a nie jedynie wypychać podstawowe produkty bo z braku wyboru i tak Polak coś kupi.

layskrablaysikralaysgrzybowelaysbekonccv0snikersukraina

 

MK

Comments

Comments

Dodaj komentarz