Polska kręci się w kółko

W niemieckiej nauce na pojęcie polityki zagranicznej używany jest zwrot Grose politik i tylko ta dziedzina jest uważana przez naszych zachodnich sąsiadów za politykę godną uwagi od której zależy cała reszta kwestii państwowych. Niemcy jednak w porównaniu do  Polski posiadają bogatą kartę historii dyplomacji i czynnego uczestnictwa w geopolityce światowej.

europe

Niestety w momencie tworzenia się nowoczesnych myśli politycznych, państwo polskie nie istniało bądź było uzależnione od zaborców. Pech, fatum albo zwykła głupota i narodowe wady spowodowały , że Rzeczpospolita obojga narodów w której skład wchodziło Królestwo Polskie straciła niepodległość  pod koniec  XVIII wieku. „Chwilę później” za sprawą Napoleona Europa, a więc ówczesne centrum świata wywraca się do góry nogami. Polacy opierając swoją szanse na odzyskanie niepodległości w sile Francji są jej sprzymierzeńcami. Po ostatecznej porażce Napoleona na kongresie wiedeńskim Polska jest już tylko przedmiotem rokowań. Nie były one dla nas tak tragiczne w skutkach Królestwo polskie połączone unią z cesarstwem rosyjskim otrzymuje konstytucje i bardzo dużą autonomię, większą niż za czasów księstwa warszawskiego pod jurysdykcją francuską. Jednak problem, w tym że polityka zagraniczna była w całości uzależniona i tożsama z polityką Rosji. W tamtym czasie tworzy się nowoczesna myśl polityczna oparta na koncepcji zachowania pokoju w Europie  w celu swobodnej wymiany handlowej, rozwoju gospodarczego i cywilizacyjnego przede wszystkim najsilniejszych graczy na arenie międzynarodowej. W tamtym czasie były to Prusy(następnie zjednoczone cesarstwo niemieckie od 1871 roku) Cesarstwo austriackie(później Austro-Węgry od 1867roku) Cesarstwo Rosyjskie, Państwo Francuskie, kilkukrotnie zmieniające ustrój oraz Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii. Reszta Państw(na czele ze słabnącym państwem Turków osmańskich) była w większym bądź mniejszym stopniu uzależniona od tych państw i ich wyroków oraz poparcia w ewentualnych konfliktach. Jest to okres gier politycznych i polityki gabinetowej, niestety bez czynnego udziału Polski. Nasze starania na arenie międzynarodowej aż do odzyskania niepodległości ograniczają się jedynie do opracowywania coraz to nowych koncepcji oparcia się o jakąś znaczną siłę europejską. Koncepcje odzyskania niepodległości w oparciu a Francję, Wielką Brytanię, a w końcu w oparciu o zaborców i wyrokowanie który z nich będzie sprawie polskiej najprzychylniejszy czy to ze względów swojej słabej pozycji międzynarodowej  i wewnętrznych kryzysów czy to z prostej kalkulacji osłabienia innych zaborców zabraniem ziem polskich. Niestety nasze beznadziejne położenie geopolityczne od czasów zaborów (z niewielką przerwą na bądź co bądź słabą II Rzeczpospolitą) trwa do dzisiaj. Kręcimy się w kółko wybierając mniejsze zło i opowiadając się po stronie któregoś z hegemonów czy to regionalnych europejskich (Niemcy, Wielka Brytania) czy globalnych ( Kiedyś ZSRR dziś USA). Państwa te skrzętnie to wykorzystują i prowadzona przez nas polityka tylko pozornie jest nasza. W gruncie rzeczy oparcie się o hegemona jest realizacją jego polityki nie rzadko sprzecznej z polskim interesem narodowym. To brzemię braku Polski przy stoliku najważniejszych obrad XIX i XX wieku. Zabrakło nas tam w dużej mierze ze względu na zabory, które postawiły nas w roli kwestii omawianej przez silniejszych. Po I wojnie światowej na konferencji w Wersalu Polska kwestia jest poruszana, ale znowu Państwa zwycięskie posiadają ostateczną decyzje zatwierdzenia zachodniej granicy Polski a wschodnia granica jest ustanawiana nie poprzez dyplomację, tylko siłę oręża. Dzisiaj Polska myśl geopolityczna jest w powijakach, wracamy do koncepcji międzymorza z okresu II RP, ale zapominamy, że przede wszystkim trzeba układać się z Państwami najsilniejszymi w regionie żeby myśleć o swobodnej realizacji naszych koncepcji w Europie środkowo-wschodniej. Jeśli wejdziemy w strefę interesów Rosji badź Niemiec bez dogadania z nimi warunków to cała koncepcja może się zakończyć bardzo źle. Niestety ale takie są fakty. Przez wieki zaprzepaściliśmy to co ostatni Piastowie i dynastia Jagiellonów budowały w tej części Europy przez prawie 300 lat doprowadzając m.in. do upadku potężnego Państwa Zakonu Krzyżackiego. Teraz nie posiadamy siły by nie liczyć się z silniejszymi, ale nie znaczy to, że mamy opierać swoją politykę na nich. Wręcz przeciwnie mamy realizować swoją politykę z bardzo dużą dozą pragmatyzmu i rozsądku który podpowiada, żeby złymi decyzjami nie zaprzepaścić tego niewielkiego dorobku i pozycji którą obecnie posiadamy. Dlatego Polska potrzebuje wysokiej klasy specjalistów od dyplomacji  i geostrategii . Jak pisałem na początku Niemcy słusznie twierdzą , że polityka zagraniczna to wyznacznik funkcjonowania całego państwa we wszystkich dziedzinach. Państwo z dobrą polityką zagraniczną i założeniami geostrategicznymi może się rozwijać gospodarczo sprzedawać i kupować towary z zagranicą rozwijać technologie, szkolić i wychowywać społeczeństwo świadome, obywatelskie z poczuciem obowiązku wobec ojczyzny. Państwo realizujące interesy hegemona i opierające swoją politykę zagraniczną w oparciu o niego żyje w niepewności. Nigdy nie wiadomo czy w interesie tego Państwa nie będzie poświęcenie nas. Pamiętamy przecież konferencje wielkiej trójki podczas i po II wojnie światowej, a historia jest najlepszą nauczycielką. Do tego abyśmy przestali być tylko narzędziem w rękach innych państw  potrzeba wiele zmian. Na pewno silnej armii, ale na to i wiele innych rzeczy na chwilę obecną a pewnie i najbliższe dziesięciolecia najzwyczajniej nas nie stać. Stać nas za to na dobrą dyplomację, wprowadzenie myśli politycznej która będzie miała dalekosiężne cele a nie tylko takie wybiegające na 10 lat do przodu w celu załagodzenia sytuacji. Po tym można poznać imperium, że myśli na 100 i 200 lat do przodu, po tym będzie można też poznać że mimo pewnych słabości militarno-gospodarczych Polska zmierza w dobrym kierunku do przywracania pozycji międzynarodowej z czasów ostatnich Jagiellonów. Do tego potrzebne jest dobre szkolnictwo i poważna, całkowicie niezależna i w 100 procentach finansowana przez skarb państwa akademia Geostrategii i Dyplomacji.  Ale o tym szerzej napiszę już w innym felietonie.

Mateusz Pasamonik

Comments

Comments