Polska złamała jedność Grupy Wyszehradzkiej

W dniu 22-09-2015 Polska dyplomacja dokonała czegoś wiekopomnego. W jednym głosowaniu straciliśmy twarz w oczach całej Europy. Mianowicie na spotkaniu ministrów spraw wewnętrznych krajów UE Polska zagłosowała za niemieckim projektem w sprawie przyjmowania uchodźców.

Untitled3

Zgodnie z ustaleniami przyjmiemy 5 500 uchodźców. I ewentualne, czytaj pewne, drugie tyle w razie potrzeby. Dlaczego straciliśmy twarz podnosząc rękę za? Ponieważ zrobiliśmy rzecz najgorszą z możliwych. Wahaliśmy się. Już lepiej byłoby od początku popierać przyjęcie uchodźców. Teraz wyszło na to, że państwo Polskie ugięło się pod presją niemieckiej eurokracji. Połajanki Angeli Merkel i jej tresowanych unijnych marionetek pod adresem wszystkich krajów opornych niemieckiemu dyktatowi nie zastraszyły Węgrów, Czechów, Słowaków i Rumunów, którzy mieli odwagę się przeciwstawić. Finlandia wstrzymała się od głosu. Dlaczego Polaków można zastraszyć, a mniejsze kraje potrafiły bronić swej niezależności? Czy w imię drugiej kadencji Donalda Tuska? Czy lojalność polskiego rządu wobec Berlina była ceną za stanowisko dla Sprytnego Donka? Chciałbym się mylić, ale niestety na to wygląda. A przynajmniej tak wyszliśmy w oczach całej Europy. Straciliśmy też tym posunięciem nieformalne przewodnictwo Grupy Wyszehradzkiej, co możemy teraz powiedzieć Czechom, Słowakom i Węgrom? Mogliśmy przecież zagłosować przeciw, nie zmieniłoby to wyniku, a okazalibyśmy lojalność wobec najbliższych nam krajów. Chyba, że liczy się już tylko usłużność wobec poleceń Berlina. Może w dniu dzisiejszym Ewa Kopacz po przegranych wyborach też znajdzie sobie stanowisko w Brukseli. Za tak wierną służbę naprawdę jej się należy… A my możemy tylko przeprosić w imieniu „naszego” rządu.

WM

grafika wzięta z zelaznalogika.net

Comments

Comments

Dodaj komentarz