Polskie gwarancje bezpieczeństwa

Po agresji Federacji Rosyjskiej na Ukrainę, kilka krajów, w tym niestety Polska, poczuło się zagrożonych odradzającym się rosyjskim imperializmem. Nagle okazało się, że kolektywne systemy bezpieczeństwa takie jak NATO czy w mniejszym stopniu UE mogą zostać sprawdzone w sytuacji realnego konfliktu. I tak też się stało, właśnie możemy obserwować jak te dwie organizacje radzą sobie w obliczu ataku na ich członka. Jakie wnioski możemy z tego wyciągnąć odnośnie własnej sytuacji?

Barsan--Ursus--Problema-demografica-a-Romaniei-este-mai-importanta-decat-aderarea-la-UE-si-NATO

13 listopada twór zwany Państwem Islamskim brutalnie zaatakował stolicę jednego z największych krajów obu tych systemów. Zamachy w Paryżu zostały dość szybko nazwane „Europejskim 11 wrześniem”. Konsekwencją ataków na Amerykę były dwie krwawe wojny i przemodelowanie całego światowego modelu bezpieczeństwa, na gorsze niestety. Konsekwencją ataków Francję było 20 (!) bomb zrzuconych przez zawrotną liczbę 12 francuskich myśliwców, kilka szumnych deklaracji, świeczki na ulicach i nowy hit sezonu, zmiana kolorów na zdjęciu profilowym FB.  A no tak i nowy sposób na bezpieczną, pokojową i spokojną Europę – wojsko na ulicach stolicy Unii Europejskiej.

belgium soldiers

Oczywiście z całego świata popłynęły poważne deklaracje składane na najwyższych szczeblach, ale tak naprawdę realnie zareagowała jedynie Rosja. Co i tak nie ma żadnego znaczenia bo już bombardowała cele w Syrii a po strąceniu jej samolotu pasażerskiego nad Egiptem Władimir Putin nie ma już odwrotu z tej imprezy. Więc tak naprawdę po tym ataku, nie stało się praktycznie nic, nie licząc kolejnej strzelaniny w Paryżu i zamachu w Mali. Co nam to mówi o stanie systemów międzynarodowych do których należy kraj zaatakowany? Ładnie ujął to Jacek Bartosiak: „Unia jest matką, ale ciężko chorą, NATO jest ojcem, ale bez nogi” obrazowe i chyba prawdziwe porównanie. Tylko, że w przypadku tego porównania dzieckiem była… Polska.

Atak na duży i bogaty kraj zachodnioeuropejski nie przyniósł jednomyślnych, i konkretnych działań wśród jego sojuszników. Jak więc możemy oczekiwać tych konkretnych reakcji my, albo np. Bałtowie, Rumuni czy Bułgarzy? W takim razie nie wiążmy swoich nadziei z trochę abstrakcyjnymi bytami międzynarodowymi, ale zwiążmy się ściślej z jednym silnym sojusznikiem. Bazy, umowy, papierki z jednej strony podpis naszego prezydenta z drugiej amerykańskiego, świetny pomysł. Przecież każdy szanuje umowy międzynarodowe. Jednak traktaty mają to do siebie, że się je dotrzymuje… czasami. Tylko my jako Polska, zawsze ślepo wypełniamy nasze sojusznicze zobowiązania i można nas szantażować emocjonalnie „solidarnością europejską”, czymkolwiek by to nie było. Przypomnijmy sobie jak to robią duzi gracze: Memorandum Budapesztańskie podpisane w 1994 przez cztery kraje: Wlk. Brytanię USA, Ukrainę i Federację Rosyjską. Ukraina oddała swoją broń atomową w zamian za gwarancję nienaruszalności granic. Resztę historii znamy już bardzo dobrze.

Tak więc dochodzimy do tej ciężkiej części, otóż nie istnieją twarde gwarancje bezpieczeństwa międzynarodowego dla Polski. UE nie umiała skończyć jednego kryzysu (Euro) tak, aby nie wpaść w trzy kolejne (uchodźcy, terroryzm, brexit). NATO jako całość jest swoją karykaturą z przed lat. Grupa Wyszehradzka nie jest i nigdy nie będzie mocnym graczem. Amerykanie z każdym dniem są coraz dalej od Europy, a już na pewno od ewentualnej konfrontacji z FR. Paradoksalnie graczem, któremu najbardziej zależy na spokoju i względnym bezpieczeństwie są Niemcy. Jesteśmy ich podwykonawcą więc niestabilność u nas oznacza ogromne problemy dla ich gospodarki. Niestety oznacza to też, że będzie zależeć im na zwasalizowaniu naszego kraju, tak aby mieć kontrolę nad tym co ważne dla ich gospodarki.  I nie ma w tym nic dziwnego, interesy nie lubią niepewności. Tak też powinniśmy odebrać plany budowy NordStream II, nie jest to cios w Polskę tylko zlikwidowanie kolejnej niewiadomej. Niestety dla nas oznacza to, że będziemy Niemcom i Rosji jako niepodległy i spokojny kraj trochę mniej potrzebni.

Jeżeli chodzi o bezpieczeństwo kraju geografia jest wszystkim, a nas niestety wciśnięto między Rosjan i Niemców. Tak więc mamy do wyboru tylko dwa wyjścia, a właściwie to dwa prawdopodobne i jedno wysoce nierealistyczne. Wyjściem pierwszym jest dalsze pogłębianie zależności  gospodarczej i politycznej w stosunku do Berlina (miałem napisać UE, ale to przecież już synonimy), wiedlibyśmy wtedy  spokojne życie pożytecznych podwykonawców RFNu tkwiąc w umiarkowanej sytuacji ekonomicznej, aby to zrealizować wystarczy iść ścieżką wydeptaną przez 8 lat ostatnich rządów. Opcją drugą byłaby „Orbanizacja” Polski, skłócenie z UE i zwrot ku wielkiemu bratu tak jak robią to powoli inne kraje Europy Środkowej, by stać drugą Białorusią, tylko trochę bogatszą i bardziej kolorową. Opcja ścisłego sojuszu z USA, jak pewnie wymarzyli sobie obecnie rządzący, jest jedynie pustą mrzonką. Będąc między Rosją, a Niemcami trzeba wybrać jedno lub drugie. A i jeszcze wariant totalnie nierealistyczny: Polacy skupią się na budowie silnej podmiotowej gospodarki, zaczną akumulować kapitał narodowy, stworzą armię mogącą być samodzielnym gwarantem nie tylko bezpieczeństwa kraju, ale też zabezpieczenia jego interesów ekonomicznych i w rozgrywkach geopolitycznych zaczną realizować realpolitik bez sentymentów i skrupułów co przyniesie nam jako obywatelom prawdziwą niepodległość,  bogactwo i prosperity. Ale jak mówiłem opcja trzecia jest raczej cudowna, a nie rzeczywista.

Walerian Mazur

 

Comments

Comments