Problemy z pracą dla uchodźców w RFN

W Republice Federalnej Niemiec jest 655 tysięcy wolnych miejsc pracy. Ta liczba całkowicie tłumaczy politykę imigracyjną Angeli Merkel. Nowa, tania siła robocza jest niezbędna niemieckiej gospodarce. Tylko  czy bezkrytyczne sprowadzanie każdego chętnego jest rozwiązaniem tego problemu? Okazuje się, że nie.

1439539909_german-economy

Aby sprawdzić jak skuteczna jest otwarta polityka imigracyjna wobec uchodźców z Bliskiego Wschodu dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” sprawdził, ilu przybyszom zaoferowało pracę 30 największych koncernów notowanych na giełdzie we Frankfurcie (tworzących indeks giełdowy DAX).  Przed ujawnieniem tej zawrotnej liczby dodam, że te firmy zatrudniają 3,5 mln pracowników i mają 1 100 miliardów Euro obrotu rocznie. A więc zatrudnienie w tych firmach znalazło… 54 (!!!) z kilkuset tysięcy przybyszy do Niemiec. Z tego 50 w Deutsche Post.

Żadnego uchodźcy nie zatrudnił np. gigant motoryzacyjny Daimler, którego szef kilka miesięcy temu, gdy tysiące imigrantów co dzień docierały do Niemiec, zapowiadał nowy niemiecki cud gospodarczy. Mieli do niego doprowadzić wysoko zmotywowani przybysze (mimo że „nie każdy oczywiście jest świetnym inżynierem czy mechanikiem”). Jednocześnie około 130 tysięcy uchodźców zarejestrowało się w niemieckich urzędach jako bezrobotni. – A kolejne 170 tys. szuka pracy. Ale nie mogą wejść na rynek pracy, bo np. uczestniczą jeszcze w kursie językowym czy integracyjnym. Biorąc pod uwagę koszty przysposobienia przybyszów, ich problemy z integracją oraz koszty socjalne ciężko o bardzo pozytywne prognozy dla niemieckiej gospodarki w następnych latach…

źródło (rp.pl)

Comments

Comments