Ta cholerna niepodległość…

Jest droga w utrzymaniu, problematyczna, często trzeba walczyć o nią siłą z większymi państwami. Taka jest prawdziwa niepodległość, dlaczego więc tak bardzo jej chcemy? Dlaczego potrzebujemy? Odpowiedź jest najprostsza z możliwych – bo nam się opłaca.

marsz

Polska w swojej historii traciła już swoją suwerenność kilka razy i za każdym razem wielkim wysiłkiem całego narodu, przy sprzyjającej geopolityce udawało nam się znów na niepodległość wybić.  Powstania, zrywy, ofiary cena za każdym razem była bardzo wysoka. Mając w pamięci chociażby tragedie Powstania Warszawskiego nie jeden zadawał sobie pytanie czy warto było? Przeważnie na tak postawione pytanie dostajemy w odpowiedzi garść frazesów: honor, ojczyzna, naród. Kilka pojęć, które niby każdy zna i powinien cenić. Bo musi cenić, koniec kropka.

Jednak co nam po patriotyzmie na zasadzie bezmyślności? Ojczyznę trzeba kochać i szanować, ale ze zrozumieniem, bo szowinizm narodowy jest równie szkodliwy jak całkowite wyrzeczenie się wszystkich wartości. Bo co za pożytek z „patrioty”, którego hobby jest chodzenie po Starym Rynku w Poznaniu, żeby „zajebać brudasowi”. Tak samo z drugiej strony niektórzy mówią, że patriotyzm to nie śmiecenie w parku i sprzątanie po swoim psie. To nie jest patriotyzm, ale kurwa dobre wychowanie!  Tak postawione przykłady rozumienia patriotyzmu są mało to budujące. Jest jednak taka popularna analogia, w której personifikuje się Polskę jako matkę nas wszystkich. Ma to dużo głębszy sens niż może się wydawać, bo chociaż rodziców darzymy bezwarunkową miłością, nie jest to mechanizm bezinteresowny. Czym zajmują się rodzice? Wychowaniem i zapewnieniem bytu dzieciom. Nie kocha się ojca alkoholika, który napierdala całą rodzinę  kablem. Tak samo nie można wymagać bezwarunkowego patriotyzmu od ludzi, którzy nie otrzymali nic od swego kraju. I działa to też w drugą stronę na zasadzie sprzężenia zwrotnego, obywatele oddani swemu krajowi stanowią jego siłę. Mieszkańcy najpotężniejszych krajów na świecie są znani ze swego patriotyzmu, ba nawet przekonania o własnej wyższości nad wszystkimi innymi: Amerykanie, Chińczycy, Rosjanie, Brytyjczycy.

usa

Tak Amerykanie świętują 4 lipca.

Polski patriotyzm nie musi być anachroniczny, a  Marsz Niepodległości to nie szopka jak niektórzy przedstawiają. To manifestacja ducha i energii. Chociaż w porównaniu do tego jak się świętuje 4 lipca w  USA, nasze polskie 100 tysięcy ludzi na jednej paradzie w stolicy jest liczbą śmiesznie małą. Ale tak to działa na całym świecie, potężny kraj jest kochany przez swoich obywateli, a Ci obywatele czynią go jeszcze lepszym. Nie było w historii świata imperium, którego obywatele nie szczycili by się swym patriotyzmem. I teraz słyszmy od lewicowych autorytetów, że państwa narodowe to przeżytek. Jest jeden naród – Europejczycy i jedna UE by wszystkimi rządzić. Ideałem nowego europejczyka jest bezideowy matoł najlepiej w pstrokatym kubraczku. Nic dziwnego, że Anglia chce się wypisać za pomocą przyszłorocznego referendum z tej wesołej gromadki państw zblendowanych przez niemiecki mikser. Cały świat kieruje się w stronę państw narodowych tylko UE ma odmienny pomysł. Moim zdaniem fatalny.

Patriotyzm i nacjonalizm to nie problemy społeczne, z którymi  trzeba walczyć. To atuty, które wzmacniają państwo, a im mocniejsze państwo tym lepiej dla jego obywateli. Pamiętajmy o tym wywieszając flagę albo zakładając biało-czerwony  t-shirt. To tylko małe symbole, ale robimy to dla samych siebie, nie bo tak wypada, ale bo warto to robić. Tak samo jak warto dążyć do podmiotowości państwa Polskiego, warto walczyć o prawdziwą niezależność, warto prowadzić twardą politykę zagraniczną opartą na narodowych interesach, warto pamiętać o tym, że kapitał ma narodowość. Inną opcją jest skręcanie gotowych elementów w amerykańskich, niemieckich czy włoskich montowniach umieszczonych u nas ze względu na tanią siłę roboczą.

Walerian Mazur

Comments

Comments