Wywiad ze Stanisławem Michalkiewiczem

Dzisiejszym gościem Gazety Reduty jest Stanisław Andrzej Michalkiewicz (ur. 8 listopada 1947 w Lublinie) – polski prawnik, nauczyciel akademicki, eseista, publicysta, polityk i autor książek o tematyce społeczno-politycznej. Działacz opozycji w PRL. Współzałożyciel Unii Polityki Realnej. Wykładowca w Wyższej Szkole Stosunków Międzynarodowych i Amerykanistyki w Warszawie oraz Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Zapraszamy na wywiad z Panem Stanisławem, który został ostatnio przeprowadzony przez naszą redakcję.

thGLNG83UM

Bardzo często bywa pan w krajach Europy Zachodniej i Stanach  Zjednoczonych. Jak pan myśli, czy tamte społeczeństwa są jeszcze zdolne  do stawienia oporu terroryzmowi i antychrześcijańskiej cywilizacji? Pytam szczególnie w kontekście I tury wyborów samorządowych we Francji, w których zwyciężył Front Narodowy.

Myślę, że w społeczeństwach Europy Zachodniej są środowiska przywiązane do tożsamości i do łacińskiej cywilizacji i środowiska wykorzenione, oduraczone przez socjalistyczną indoktrynację, które już teraz stanowią „nawóz historii” i mogą być ulepione w każdą formę przez każdego najeźdźcę. Tak było u nas, kiedy pewna część wykorzenionej hołoty przyłączyła się do polskojęzycznej wspólnoty rozbójniczej, wysługującej się Sowietom. Wszystko zależy od tego, kto będzie nadawał ton, bo – jak powiadają Francuzi – c`est le ton qui fait la musique. A Front Narodowy okazał się najbardziej popularny, ale nie zwyciężył, bo tamtejsza ordynacja – nawiasem mówiąc, oparta na jednomandatowych okręgach – obliczona jest właśnie na blokowanie Frontu – co poddaję pod rozwagę zwolennikom JOW-ów.

 Kto Pańskim zdaniem byłby najlepszym prezydentem Stanów Zjednoczonych  na najbliższe lata, spośród kandydatów, którzy ubiegają się o nominację swoich partii? Czy gdyby prezydentem Stanów Zjednoczonych  została p. Hilary Clinton, oznaczałoby to definitywnie oddanie palmy  pierwszeństwa mocarstwa światowego w ręce Chin?
Za mało znam  kandydatów, żeby się kategorycznie wypowiadać. Powiem tylko, ze Hilarzyca byłaby z polskiego punktu widzenia prezydentem najgorszym, bo na stanowisku sekretarza stanu udowodniła, że traktuje Polskę wyłącznie jako skarbonkę dla Żydów. A poza tym kandydaci, jak już zostanie któryś wybrany, zaczynają ćwierkać z innego klucza – bo zdaje się oni wszyscy podobni. Ronald Reagan wył chyba ostatnim prezydentem, który miał poglądy, a ci obecni, to plastelina.

Czy państwa NATO powinny Pana zdaniem zaangażować się w wojnę z  Państwem Islamskim, wysyłając na Bliski Wschód swoje wojska lądowe?  Czy Polska powinna uczestniczyć w koalicji takich państw, jeżeli zostałaby ona wkrótce zawiązana?
Traktat waszyngtoński (ten o NATO) nie przewiduje automatyzmu reakcji państw członkowskich nawet w przypadku bezpośredniego zaatakowania któregoś z nich, zatem fakt, że jakieś państwa Paktu wysłałyby tam wojska lądowe, Polski do niczego konkretnego nie zobowiązuje. Moim zdaniem trzeba państwo wprowadzać do wojny możliwie jak najpóźniej – żeby zdążyć na defiladę zwycięstwa, a i to najpierw lamentować i prosić o pieniądze na broń i amunicję. Polska na Bliskim i Środkowym Wschodzie ma niewiele żywotnych interesów, za to Izrael – mnóstwo. Ale Izrael nic nie mówi o wysyłaniu wojsk lądowych przeciwko państwu Islamskiemu. Warto się nad tym zastanowić.

 Jaką przyszłość wieszczy Pan stosunkom rosyjsko-tureckim? Czy bez  współpracy tych dwóch państw możliwe jest rozwiązanie problemów  piętrzących się na Bliskim Wschodzie?
Myślę, że Rosjanie wiedza, że Turcy zestrzelili im samolot na prośbę Amerykanów, więc zgodnie ze spostrzeżeniem pozbawionego złudzeń księdza biskupa Ignacego Krasickiego („mniej szkodzi impet jawny, niźli złość ukryta”) będą teraz po zęby uzbrajać Kurdów, od czego Turcja będzie miała zgryzoty przez całe dziesięciolecia. Chyba, żeby się przeprosili, a Putin został sojusznikiem naszych sojuszników – na co zresztą się zanosi.

Jak Pańskim zdaniem powinna przebiegać współpraca w ramach Grupy  Wyszehradzkiej? Jakie inicjatywy (oprócz sprzeciwu wobec przyjmowania nielegalnych imigrantów mogłyby podjąć te państwa, dbając o wspólne  interesy całego Regionu?

Obecnie MSZ powinno zabiegać o wspólne stanowisko państw Grupy Wyszehradzkiej przeciwko próbom umiędzynarodowienia konfliktu politycznego w Polsce na tle „obrony demokracji”. Szkoda, że Polska w swoim czasie nie wspierała Węgier podczas nagonki, a głupia pani Teresa Piotrowska, którą chyba przez nieporozumienie, albo na szkodę Polski zrobiono ministrem spraw wewnętrznych, zachowała się nielojalnie w sprawie uchodźców. Tym bardziej trzeba teraz o to zabiegać, bo Polska ma nieczyste sumienie wobec innych państw Grupy.

 Jakie czynniki nacisku mogą wywierać Stany Zjednoczone na Chiny w  związku z ich ekspansją gospodarczą i polityczną?
Myślę, że zbyt wielu możliwości nie mają, prawdę mówiąc – chyba żadnych – może z wyjątkiem sprowokowania „małej zwycięskiej wojny o Tajwan”, ale nie sądzę, żeby się w to chciały akurat teraz wpakować.

Jaki wpływ na UE będzie mieć ewentualne wystąpienie Wielkiej  Brytanii z tej organizacji?
Wystąpienie W. Brytanii z UE mogłoby zapoczątkować postępujący jej rozpad, co oznaczałoby dla Niemiec załamanie dotychczasowej polityki i utratę zainwestowanych w zabawę w „jedność europejską” środków – więc musiałyby zacząć brutalnie wymuszać dyscyplinę – co jednak coraz bardziej upodabniałoby Unie Europejska do III Rzeszy. Myślę jednak, że W Brytania tylko podbija cenę tymi dąsami, a poza tym Cameron mruga do angielskich nacjonalistów.

Jak Pan sądzi czy Niemcy utrzymają w najbliższym dziesięcioleciu  swoją pozycję gospodarczą i polityczną w Europie?
W dziesięcioleciu…? Pewnie tak, chociaż nie wiem, bo dziesięć lat, to bardzo długo.

Czy według Pana Państwa bliskiego wschodu mogą przystąpić do  koalicji z ISIS?
Właśnie przyłącza się Libia. więc inne też mogą.

Czy budowa gazociągu z Rosji do Chin oznacza także sojusz polityczny  tych dwóch państw wymierzony przeciw USA?
Rosja i Chiny nie pogodziły się z amerykańską hegemonią i współpracują na wielu polach. Nie ma w tym nic osobliwego.

Czy Pańskim zdaniem socjalne obietnice PiS-u mogą paradoksalnie przyczynić się do konieczności większego urynkowienia polskiej
gospodarki, w celu zwiększenia tempa wzrostu i dochodów budżetowych  państwa, aby móc sfinansować owe obietnice?

Nie. Obietnice socjalne oznaczają zwiększenie przepływu dochodu narodowego przez budżet, co jest odwrotnością  zasad wolnorynkowych. Wzrost gospodarczy może nastąpić nie w rezultacie zwiększenia socjalu – bo nigdzie nie nastąpił – tylko w następstwie odblokowania narodowego potencjału gospodarczego, który zablokowany jest przez dwa czynniki – ustanowiony w 1989 roku przez gen. Kiszczaka i grono zaufanych ekonomiczny model państwa w postaci kapitalizmu kompradorskiego, w którym o dostępie do rynku i możliwości działania na rynku decyduje przynależność do szajki, której najtwardszym jadrem są tajne służby z PRL-owskim rodowodem i postępująca biurokratyzacja państwa.

Czy jakikolwiek państwowy system emerytalny jest potrzebny Polsce?  Jeżeli tak to jaki? Jeżeli nie to jak wdrożyć w życie odstąpienie w  Polsce od państwowych świadczeń emerytalnych?
Nie. Żeby wyswobodzić się z niewoli ZUS, trzeba znieść przymus ubezpieczeń społecznych, a na realizacje zobowiązań zaciągniętych wcześniej trzeba ustanowić podatek celowy na emerytury i renty, który będzie miał charakter malejący i po 40 latach już jako symboliczny, mógłby zostać zlikwidowany. Oczywiście jedna generacja obywateli będzie obciążona świadczeniem nieekwiwalentnym – ale dobrych rozwiązań już nie ma.

Czy jest Pan zwolennikiem lobbowania na rzecz polskich zakładów zbrojeniowych produkujących sprzęt dla polskiej armii?

Polskie zakłady powinny przystosować się do potrzeb armii, a nie armia – do potrzeb polskich zakładów. Lobbowanie „na rzecz zakładów zbrojeniowych” jest zatem szkodliwe.

Jak Pańskim zdaniem powinien zostać zakończony spór wokół Trybunału Konstytucyjnego? Czy Pana zdaniem PiS złamało prawo, czy  posłowie tej partii, a także prezydent postępują słusznie, zgodnie z  interesem państwa polskiego, dokonując zmian w składzie Trybunału?
Ponieważ obydwie strony sporu poszły na skróty, najlepsza byłaby opcja zerowa, to znaczy – rezygnacja obecnego Trybunału i wybór nowego.

Jak Pańskim zdaniem powinny zachowywać się ugrupowania antysystemowe,  żeby przejąć część elektoratu buntującą się przeciwko PiS-owi i  nie dopuścić do tego, żeby część tych wyborców powróciła do  Platformy albo przeszła na stronę Petru?
Powinny przedstawić zachęcającą alternatywę polityczną.

Jak ocenia Pan możliwe zagrożenie terrorystyczne w trakcie Światowych  Dni Młodzieży, które w przyszłym roku odbędą się w Krakowie? Czy  polskie władze i służby będą w stanie uchronić uczestników tych  wydarzeń przed potencjalnymi zamachowcami?
Na pewno taka impreza rodzi pokusę wykorzystania jej przez terrorystów. Zatem – chyba duże. Zdolności polskich władz, a zwłaszcza – pożal się Boże – „służb” oceniam pod tym względem bardzo nisko. Nikogo przez niczym nie będą w stanie uchronić, nawet samych siebie, chyba, że pochowają się po komendach. Nie wykluczam zresztą możliwości celowych prowokacji ze strony ubowców, bo oni przecież prowadzą walkę polityczną. To jest gangrena naszego państwa, syfilityczny wrzód, który należałoby wypalić ogniem i żelazem.

Jaki Ustrój według Pana byłby najlepszy na obecną chwilę dla  Polski?
Republikański – z politycznym systemem prezydenckim.

Czy procedura umożliwiająca odwołanie posła w ordynacji  jednomandatowej to według Pana narzędzie, które byłoby skuteczną  metodą kontroli parlamentu?
Nie. W ogóle wydaje mi się, że zwolennicy jednomandatowych okręgów przywiązują przesadną wagę do tego pomysłu. Przykład francuski z Frontem Narodowym pokazuje, ze i przy jednomandatowych okręgach można zniekształcać intencje wyborców, a przykład brytyjski – ze JOW-y wcale nie sprzyjają większej reprezentatywności parlamentu. Możliwość odwoływania posłów w obecnej sytuacji, gdy bezpieka aranżuje scene polityczną, sprzyjałaby ręcznemu sterowania całym Sejmem przez bezpieczniackie watahy. Nawet konfident, który nie może być odwołany, nabiera śmiałości i może się postawić. W przypadku możliwości odwoływania posła, nawet nie będący konfidentem zacznie się słuchać ubowca – bo co miałby zrobić, skoro tamten skrzyknie konfidentów i zainicjuje odwołanie?

Jaki ma Pan stosunek do posiadania broni?
Obywatele powinni mieć prawo posiadania broni. Pozbawienie tego prawa mogłoby mieć miejsce tylko jako dodatkowa kara za przestępstwo.

W jakich przypadkach demokracja ma pozytywny wpływ na funkcjonowanie  państwa? Na jakim szczeblu administracyjnym demokracja wpisuje się w ramy  haseł wolnościowców?
Wtedy, gdy jest upowszechniona własność prywatna, gdy obywatele dzięki własności są autonomiczni wobec władzy publicznej, gdy prawidłowo działa wymiar sprawiedliwości i inne instytucje służące wolności. Wtedy demokracja nie powoduje wielkich szkód, chociaż oczywiście stwarza różne ryzyka. Wydaje się, że najlepiej działa demokracja na najniższym szczeblu; gdy obywatele mogliby wybierać gminnego szefa policji, rejonowego prokuratora, czy prezesa rejonowego sądu. Cóż z tego, że mogą wybrać sobie prezydenta, skoro to nie prezydent może łapać złodziei, albo ich chronić – tylko właśnie szef policji, prokurator i sędzia? A tych dygnitarzy obywatelom nie wolno wybierać. No i tyle mają z tej całej demokracji.

Czy sądzi Pan że media społecznościowe i inicjatywy oddolne takie  jak Gazeta Reduta mają prawo bytu i wnoszą coś do świadomości  Polaków? Czy osobą które „odrzucają politykę” nie da się wyjaśnić  ważności tego elementu w życiu człowieka i społeczeństwa?

Najważniejszy jest pluralizm medialny. Niech rozkwita sto kwiatów, a wśród nich i „Reduta”.

Pozdrawiam świątecznie Redakcję i Czytelników.
                          Stanisław Michalkiewicz

My także dziękujemy bardzo za możliwość rozmowy za Panem i życzymy Panu Wesołych Świąt.

 

Pomysłodawcą wywiadu jest Mateusz Pasamonik

Comments

Comments